Wpisujesz w Google nazwę swojego sklepu i reklamy nie ma, przewijasz Facebooka i też nic. Pierwsza Twoja myśl, to: kampanie są źle ustawione i pieniądze lecą w błoto. Szukanie własnej reklamy to jednak kiepski test, a tryb incognito nic tu nie zmienia. Poniżej tłumaczę, skąd to się bierze, i pokazuję, gdzie w Google Ads oraz w Menedżerze reklam Meta sprawdzić, czy reklamy realnie się wyświetlają.
Zacznę od wyszukiwarki. Reklama w Google nie wisi na stałe pod wynikami jak baner na płocie. Za każdym razem, gdy ktoś coś wpisuje, odbywa się osobna aukcja i Google w ułamku sekundy decyduje, czy Twoja reklama w ogóle w niej startuje, z jaką stawką i czy wygrywa.
Przy inteligentnym określaniu stawek Google ustala stawkę osobno dla każdej aukcji. Bierze pod uwagę, kto szuka: z jakiego urządzenia, gdzie się znajduje, o której godzinie, czy ta osoba była już na Twojej stronie. Algorytm przewiduje, czy konkretny człowiek kupi, i od tego zależy, ile jest gotów za niego zapłacić. Albo czy w ogóle zapłaci.

Spójrz teraz na siebie oczami tego systemu. Wpisujesz nazwę sklepu 10 razy dziennie, nie klikasz w reklamę, a jak już klikniesz, to nie kupujesz. W dodatku przeglądasz strony konkurencji, bo porównujesz ceny. Z punktu widzenia algorytmu jesteś po prostu bardzo słabym klientem.
To nie jest tylko moja teoria. Część z tego Google pisze wprost w artykule pomocy „Jak znaleźć swoją reklamę”:
„Jeśli będziesz regularnie wyszukiwać własną reklamę w wyszukiwarce Google, ale nie będziesz jej klikać, możesz sprawić, że przestanie się ona Tobie wyświetlać.”
W tym samym artykule Google tłumaczy też, że system nie pokazuje reklamy, która przypuszczalnie Cię nie interesuje.
Jest jeszcze drugi, mniej oczywisty skutek. Każde Twoje wyszukanie, przy którym reklama się pokazała, to wyświetlenie bez kliknięcia, a stosunek kliknięć do wyświetleń, czyli CTR, Google nazywa metryką, która może wpływać na długoterminową skuteczność konta. Sprawdzając, czy reklama działa, realnie możesz jej trochę, zapewne nieznacznie, zaszkodzić.
W tym miejscu zwykle pada: „ale ja sprawdzam w incognito”. Powiedzmy więc, co incognito robi. Przeglądarka ogranicza to, co zapisuje na Twoim urządzeniu, i nie loguje Cię automatycznie na konto Google. To wszystko.
Google w pomocy Chrome pisze, że tryb incognito „nie sprawia, że użytkownik staje się niewidoczny”, a odwiedzane strony, w tym strony Google, dalej mogą obserwować Twoją aktywność.

Jest jeszcze adres IP, czyli numer, pod którym Twoje łącze widać w internecie. Incognito go nie zmienia, więc z biura wchodzisz z tego samego adresu niezależnie od trybu przeglądarki. Nie mam tutaj oficjalnego potwierdzenia, ale stawiam hipotezę, że na podstawie adresu IP algorytm i tak jest w stanie powiązać Cię z kontem Google.
Do tego w Google Ads jest ustawienie Wykluczenia adresów IP. Google w pomocy podaje przykład firmy, której pracownicy regularnie wyszukują własne reklamy i w nie trafiają, więc firma wyklucza adres IP swojej sieci, żeby nie płacić za zbędne kliknięcia. Jeśli ktoś kiedyś dodał Twoje biuro do tej listy, z biura nie zobaczysz swojej reklamy nigdy, w żadnym trybie. Na Facebooku i Instagramie z oczywistych względów incognito w ogóle nie ma.
Dobrze, przyjmijmy, że algorytm nie ma pojęcia, kim jesteś, a u konkurencji nigdy nie byłeś. Czy wtedy taki test ma sens? Moim zdaniem nadal nie, z dwóch powodów.
Elastyczne reklamy w wyszukiwarce, dziś standard w Google Ads, dostają od Ciebie wiele nagłówków i tekstów, a Google sam składa z nich kombinację pod konkretne zapytanie. Potrafi też dopisać własny nagłówek, jeśli przewiduje, że zadziała lepiej niż Twój.
Meta ma Advantage+, które może zmienić jasność, kadr, dołożyć muzykę albo wygenerować inne tło. W pomocy pisze wprost, że te ulepszenia „mogą się różnić w zależności od tego, komu są wyświetlane”. Nawet jeśli swoją reklamę zobaczysz, niekoniecznie będzie to ta wersja, którą zobaczy klient.

Wyobraź sobie, że chcesz wiedzieć, ile zarabia się w Polsce, i pytasz trzech znajomych z własnej branży. Wychodzi jakaś liczba i jesteś przekonany, że to średnia krajowa, a to średnia Twoich znajomych. Twoje pięć wyszukań ma się tak samo do wszystkich aukcji, w których kampania bierze udział każdego dnia. A wyświetlenia reklam liczy się w setkach tysięcy, czasem w milionach.

Policzmy jeden przykład. W Google Ads jest metryka udział w wyświetleniach, która mówi, jak często Twoja reklama faktycznie się pokazała w stosunku do tego, ile razy mogła. Przyjmijmy, że wynosi 30%. Czyli w 7 aukcjach na 10, w których reklama mogła się pojawić, nie ma jej.
Sprawdzasz trzy razy z rzędu i trzy razy jej nie widzisz. Jeśli każde sprawdzenie traktować jako niezależne, szansa na taki wynik to 0,7 × 0,7 × 0,7, czyli około 34%. To statystycznie zwyczajny dzień tej kampanii.

Rozumiem, że czasem po prostu trzeba ją zobaczyć, bo prezes chce albo klient pyta. Jednego dobrego sposobu nie ma, więc wymieniam je po kolei, od najsłabszego do najlepszego według mojej oceny. Twojego konta nie znam, więc co z tego Ci pasuje, zdecydujesz sam.
VPN. Lepszy niż incognito, bo przynajmniej zmienia adres i lokalizację. Tylko uważaj: jeśli wyjście z VPN-a jest poza Polską, właśnie wypadłeś z kierowania kampanii i nie zobaczysz jej z zupełnie innego powodu.
Telefon prawdziwego klienta. Ktoś z grupy docelowej, kto realnie kupował albo zamierza, to dużo lepszy test niż Twój laptop. Pamiętaj tylko, że to wciąż jedna osoba.
Publiczne biblioteki reklam. Google prowadzi Centrum przejrzystości reklam, gdzie widać reklamy każdego zweryfikowanego reklamodawcy, bez wpisywania frazy i bez psucia sobie statystyk. Meta ma Bibliotekę reklam, publiczną stronę z wszystkimi aktywnymi reklamami każdej firmy.
Statystyki na koncie reklamowym. Zamiast sprawdzać, czy reklama jest, sprawdź, jak często była. Raporty na koncie odpowiadają na to liczbami, a nie wrażeniem z jednego wyszukania.
Poniżej zamieszczam poszczególne kroki weryfikacji wyświetlania reklam w Google Ads.
Po lewej klikasz Kampanie, potem jeszcze raz Kampanie, i patrzysz w kolumnę Stan, obok kolumny Budżet dzienny. „Odpowiednia” znaczy, że kampania działa. „Odpowiednia (ograniczona)” znaczy, że działa, ale reklamy wyświetlają się tylko sporadycznie, zwykle przez za mały budżet. Wstrzymana albo wyłączona nie działa wcale.
To samo powtarzasz poziom niżej, w zakładkach Grupy reklam i Reklamy. Kampania może być odpowiednia, a konkretna reklama w środku odrzucona.

W tej samej tabeli masz Wyświetlenia, Kliknięcia i CTR. Ustaw zakres dat na ostatnie 7 dni. Jeśli wyświetlenia idą w tysiące, reklama działa, niezależnie od tego, co widzisz na swoim laptopie.

Klikasz Kampanie, potem Statystyki i raporty, potem Wyszukiwane hasła. To lista fraz, które ludzie realnie wpisali, a przy każdej wyświetlenia, kliknięcia i konwersje. Jedno zastrzeżenie: Google pomija najrzadsze hasła ze względu na prywatność, więc pełnej listy nie zobaczysz.

Dla sklepu ta karta jest jeszcze ważniejsza niż raport haseł. Klikasz Kampanie, potem Produkty, wyszukujesz produkt, którego nie widziałeś, i sprawdzasz wyświetlenia, kliknięcia oraz kolumnę Stan produktu. Jeśli produkt ma zero wyświetleń albo stan „Nie kwalifikuje się”, masz odpowiedź bez wpisywania czegokolwiek w wyszukiwarkę, a na karcie Diagnostyka obok zobaczysz, dlaczego tak jest.

Google ma też otwartą dla wszystkich bibliotekę reklam, czyli Centrum przejrzystości reklam. Wpisujesz tam po prostu swoją domenę. Czasem podpowie się też pełna nazwa reklamodawcy i w zasadzie nie ma znaczenia, którą wybierzesz. Wyniki możesz zawęzić po zakresie dat, platformach i formatach reklam.

Poniżej zamieszczam poszczególne kroki weryfikacji wyświetlania reklam w Meta Ads.
W Menedżerze reklam masz trzy poziomy: Kampanie, Zestawy reklam i Reklamy, i na każdym jest kolumna ze statusem, w polskim panelu nazwana „Realizacja”. Co oznaczają poszczególne wartości:

Sprawdzasz wszystkie trzy poziomy, bo Meta sama pisze, że kampania może być pokazana jako aktywna, a reklama w środku nadal w trakcie sprawdzania. Nad statusem z błędem albo ostrzeżeniem ustaw kursor, a Meta dopisze, o co chodzi. Tabelę możesz też posortować, klikając w nagłówek tej kolumny, i od razu zobaczyć, co jest włączone, a co nie.
Zasięg to liczba osób, które widziały reklamę, wyświetlenia to ile razy ją pokazano, a częstotliwość to jedno podzielone przez drugie, czyli jak często jedna osoba widziała Twoją reklamę. Te statystyki potwierdzają, że reklama leci, tylko akurat nie do Ciebie.

Jeśli koniecznie chcesz zobaczyć reklamę, wchodzisz w interesującą cię kampanię, potem zestaw reklam, a na końcu, zaznaczasz reklamę, klikasz po prawej, w podglądzie reklamy, klikasz strzałkę, potem „Udostępnij link”, i wybierasz rodzaj linku zależnie od tego, komu go wysyłasz. Możesz go też po prostu otworzyć w nowej karcie.

Otrzymujesz link, który wysyłasz, komu trzeba. Po otwarciu zobaczysz kilka wariantów reklamy na różnych umiejscowieniach. Przycisk „Pokaż reklamę” przeniesie Cię na stronę główną Facebooka, gdzie po przewinięciu aktualności reklama pojawi się w Twoim feedzie. To podgląd, a nie prawdziwe wyświetlenie, i Meta sama zaznacza, że wygląd reklamy może się różnić. Facebook potrafi też poprosić o przewinięcie aktualności, zanim pokaże reklamę w podglądzie, a mnie taki podgląd nieraz wyświetlał się też na telefonie, choć kliknąłem go na komputerze.

Wchodzisz na facebook.com/ads/library, ikoną kraju ustawiasz Polskę i wpisujesz nazwę swojej strony. Przy każdej aktywnej reklamie klikasz „Zobacz szczegóły reklamy”. Ponieważ Polska jest w Unii, zobaczysz tam łączny zasięg oraz podział na wiek i płeć.

Czarno na białym widać, że reklama dotarła do konkretnej liczby ludzi, mimo że Ty jej nie widziałeś. To ta sama odpowiedź co w panelu, tylko taka, którą możesz pokazać każdemu, także prezesowi bez dostępu do konta.

Cześć, tu Przemek,
W godz. 9.00 - 15.00 z reguły oddzwaniam w 15 minut ^^

Przemysław Kuś z IdoMods.pl
Kliknij, podaj swój numer i oddzwonię