Większość właścicieli sklepów ustawia target ROAS na oko, albo kopiuje benchmarki z internetu, które nie mają nic wspólnego z ich marżami. Problem w tym, że dobry ROAS dla jednego sklepu może być zabójczy dla drugiego. Sklep z 60% marżą może sobie pozwolić na ROAS 3, sklep z marżą 15% przy tym samym ROAS dokłada do każdego zamówienia.
Jedyna liczba która ma znaczenie to break-even ROAS czyli punkt, poniżej którego reklama zjada całą marżę. Agencja nie powie Ci jaki ROAS ustawić, bo nie zna Twoich marż ani otoczenia biznesowego. Kalkulator poniżej liczy go na podstawie Twoich rzeczywistych danych: wartości zamówienia, marży, kosztu wysyłki i zwrotów.
| Średnia wartość zamówienia Przychód ÷ liczba zamówień z wybranego okresu. Znajdziesz to w panelu sklepu lub Google Analytics. | Marża na produktach Ile zostaje po odjęciu kosztu zakupu towaru. Znajdziesz to w raporcie zysków i strat, możesz też zapytać księgową. |
| Koszt wysyłki Całkowity koszt kurierów w danym okresie ÷ liczba zamówień. Pamiętaj o darmowych dostawach. One też kosztują, po prostu płacisz Ty zamiast klient. | Współczynnik zwrotów Liczba zwróconych zamówień ÷ wszystkie zamówienia × 100. W branży fashion to często 20-30%, w elektronice kilka procent. |
Jeśli Twój biznes jest sezonowy, weź dane z całego roku i podziel przez 12. Jeden miesiąc przed świętami zepsuje Ci cały kalkulator.
Wpisz swoje liczby i sprawdź, ile musi zarabiać reklama, żebyś nie dokładał do interesu.
—
Uwaga: ROAS a aukcja reklamowa
Jeśli ustawisz target ROAS na 5.00, a Twój konkurent akceptuje 3.50, to on przebije Cię na aukcji i zabierze kliknięcia. Niższy wymagany ROAS to więcej przestrzeni do licytowania, lepsze pozycje i więcej ruchu. Warto sprawdzić sekcję poniżej i zastanowić się ile realnie chcesz zarabiać, bo czasem agresywniejsza stawka na krótką metę buduje sprzedaż, którą odrabiasz na powtórnych zakupach.
—
