Mija miesiąc, drugi, trzeci, a konto Google Ads wydaje najwyżej kilkaset złotych, zwrot jest kiepski i w praktyce dokładasz do reklam? Spisałem tu dziesięć powodów, które widzę najczęściej, razem z tym, co ja bym z nimi zrobił. Jeżeli dopiero zaczynasz z kampaniami lub wracasz do Google Ads po latach, ten materiał może okazać się dla Ciebie bardzo pomocny.
Google Ads musi wiedzieć, że ktoś u Ciebie kupił. Odpowiada za to kod konwersji, czyli kawałek kodu na stronie, który po złożeniu zamówienia przekazuje Google informację: ta osoba przyszła z reklamy i kupiła za taką kwotę. Bez niego algorytm działa po omacku, bo nie wie, które kliknięcia dały sprzedaż, więc nie ma się czego nauczyć.
W IdoSell polecam do tego wbudowaną integrację z Google Ads. Z testów, które prowadziłem, wynika, że to obecnie zazwyczaj najskuteczniejszy sposób wpięcia kodu konwersji, ale najlepiej sprawdzić to u siebie prostym testem. Jak skonfigurować integrację krok po kroku, opisaliśmy w poradniku o konfiguracji kodu śledzącego Google Ads w sklepie IdoSell.
Jeśli masz mocno przerobiony szablon sklepu, czyli niestandardową maskę zamiast standardowego wyglądu z IdoSell, to z tego, co widziałem, integracja może zbierać zdarzenia nie do końca poprawnie. Nie jest to reguła i często wszystko działa bez problemu, ale integracja jest pisana pod standardowy szablon. Przy mocno przerobionym warto sprawdzić, czy zamówienia faktycznie wpadają do Google Ads.
Google Shopping nie widzi Twojego sklepu. Widzi feed, czyli plik z listą produktów, w którym każdy produkt ma swoje pola: nazwę, zdjęcie, cenę i dostępność. Na tej podstawie Google decyduje, komu i jak pokazać Twój produkt.
IdoSell generuje taki feed w ramach integracji i na start on wystarczy, ale daje mniej możliwości konfiguracji. Nie wgrasz do niego na przykład własnego sterownika, czyli w dużym uproszczeniu własnego przepisu, według którego plik jest budowany. Jak taki sterownik w ogóle wygląda, znajdziesz we wpisie o samodzielnym pisaniu sterownika XSLT w IdoSell.
Dlatego zwykle ratuję się feedem dodatkowym. To osobny plik produktów, w którym zarządzasz danymi pod Shopping niezależnie od podstawowego feedu. Działa jak nakładka na feed główny: może nadpisać jego dane, na przykład poprawić tytuły, albo dopisać atrybuty, których w nim brakuje.

Na start sugeruję Performance Max, czyli kampanię, w której Google sam decyduje, gdzie pokazać reklamę. Z jedną uwagą - w wersji opartej wyłącznie o feed produktowy, bez grafik, filmów i tekstów. Wtedy kampania skupia się głównie na produktach w Google Shopping i nie rozlewa budżetu po miejscach, w których na start raczej nie warto się wyświetlać.
Alternatywą jest pełny PMax ze wszystkimi zasobami. Wtedy jednak trzeba te zasoby naprawdę porządnie przygotować, i to dość uniwersalnie, bo na starcie nie możemy sobie pozwolić na bardzo szczegółowy podział produktów.
PMax ma do wyboru maksymalizację liczby konwersji albo wartości konwersji i obie strategie mają opcjonalne pole na cel. Przy wartości to docelowy ROAS, czyli ile złotych przychodu chcesz z każdej złotówki wydanej na reklamę. Przy liczbie to docelowy CPA, czyli ile średnio ma Cię kosztować jedna sprzedaż. To cel, do którego Google dąży w uśrednieniu, choć w ostatnim czasie w tym ekosystemie sporo się zmieniało.

Nie wpisywałbym tego celu od razu. Jeśli na świeżej kampanii ustawisz sztywny, wysoki ROAS, ona często zaczyna się po prostu dławić: nie ma danych, więc woli wydać mniej albo wcale, niż ryzykować. To trochę jakby kazać komuś zrobić sto pompek, nie wiedząc, ile potrafi zrobić.
Daję algorytmowi trochę pochodzić, zwykle około dwóch tygodni, ale to mocno zależy od branży i czasem trzeba dłużej. Dopiero kiedy widzę, jaki wynik kampania realnie potrafi zrobić, zastanawiam się nad celem. Jaki cel i kiedy, zależy od sytuacji, dlatego nie podam tu gotowej liczby. Jeśli chcesz policzyć, przy jakim ROAS lub CPA Twój sklep w ogóle wychodzi na plus, przyda się nasz prosty kalkulator ROAS i CPA.
Budżet ustawiony tak nisko, że wynik tylko zniechęca, a potem pada wniosek, że „Google Ads nie działa”. Moim zdaniem bez 2000-4000 zł miesięcznie na start sensu w Google Ads za bardzo nie ma.
Wiem, że to może brzmieć jak bariera, ale zobacz, jak to wygląda od środka. Wpisujesz frazę w Google i widzisz kilkanaście produktów w karuzeli. O te miejsca biją się wszystkie sklepy z Twojej kategorii, a im większa konkurencja, tym drożej kosztuje kliknięcie.

Z budżetem rzędu kilkuset złotych realnie nie masz za bardzo szans, żeby pokazać się choć trochę bardziej z przodu. Do tego kliknięć jest tak mało, że algorytm nie ma się na czym uczyć.
To nie jest reguła co do złotówki. W niszy z małą konkurencją wystarczy mniej. Ale jeśli po trzech miesiącach na kilkuset złotych nic się nie dzieje, to często nie jest wina reklam. Przynajmniej tak to wygląda z mojej strony.
Bardzo częsty obrazek na start: sklep ma tysiąc produktów, a do reklam wrzuca jeden albo dziesięć, „te, które na pewno się sprzedadzą”. To trochę wróżenie z fusów. Zgadujesz, czego chcą klienci, zamiast pozwolić to sprawdzić algorytmowi, a ten potrzebuje danych.
Im więcej produktów widzi, tym szybciej znajdzie te, które faktycznie się klikają i sprzedają. Często zresztą to nie są te, które obstawiałeś.
Drugi skrajny przypadek to przesadny podział. Sklep zakłada od razu kampanię na każdą kategorię, każdą markę i każdy przedział cenowy, i wychodzi z tego kilkadziesiąt kampanii. Ograniczony budżet dzieli się wtedy na tyle kawałków, że żadna kampania nie ma za co się nauczyć.
Moja sugestia: na start jedna kampania na cały asortyment. Czasem, zależnie od sytuacji, warto wyodrębnić bestsellery, ale z reguły jedna na całość, a w segmenty bawisz się dopiero wtedy, kiedy masz dane.
Upewnij się, że produkt w ogóle jest udostępniony do reklam. W IdoSell sprawdzisz to w edycji towaru, w zakładce Marketplaces, w opcji „Udostępniaj poza sklepem”. Jeśli jest wyłączona, produkt do Google po prostu nie trafi.

Produkty są w feedzie, tylko co w nim o nich jest? Google nie wie, co sprzedajesz, dopóki mu tego nie napiszesz. Patrzy na tytuł, opis, kategorię i kod EAN.
Współpracowałem ze sklepem meblowym, w którym tytuły produktów składały się z nazwy własnej modelu i koloru, coś w stylu „Lotta, szary”, i nic więcej. Nigdzie nie było napisane wprost, czy to sofa, czy szafa, a klient nie wpisuje w Google „Lotta szary”, tylko „sofa rozkładana szara”.
Dobry tytuł mówi, czym produkt realnie jest, i dorzuca najważniejsze parametry: rozmiar, materiał, kolor, markę. Czyli dokładnie te słowa, których klient użyje, szukając. Zamiast „Lotta szary” na przykład: „Sofa rozkładana Lotta, 3-osobowa, szara, welur”.
Jest też gorsza wersja tego problemu. Część produktów Google może po prostu odrzucić albo ograniczyć im widoczność, na przykład przez brak EAN, złą cenę czy złą dostępność, a Ty nawet o tym nie wiesz, bo nie zaglądasz do Merchant Center. Tam przy produktach widać, co jest odrzucone i dlaczego.
Są dwie drogi naprawy: poprawić feed albo poprawić dane ręcznie w produktach w IdoSell. Wybór zależy od tego, ilu produktów dotyczy problem i czy da się go poprawić masowo jedną regułą. Przy pięciu produktach poprawisz ręcznie, przy pięciu tysiącach raczej już nie.
Tu Google Ads często nie jest winny, ale to, co dzieje się po kliknięciu, bezpośrednio decyduje o tym, czy reklama się zwraca. W Google Shopping klient widzi obok siebie kilkanaście produktów z ceną, a Twój jest droższy. Czasem klika z ciekawości i wchodzi na kartę produktu, a tam nie ma nic, co tłumaczyłoby, dlaczego ma zapłacić więcej właśnie u Ciebie. Wychodzi, a za kliknięcie już zapłaciłeś.
Często te powody istnieją, tylko nikt ich nie napisał. Na przykład:
Takich rzeczy najczęściej nie przemycisz w samej reklamie w Shopping, ale na karcie towaru już tak, a to właśnie tam klient podejmuje decyzję. Szkoda, kiedy takie argumenty leżą schowane na dole opisu albo nie ma ich wcale.
To brat punktu szóstego, tylko gorszy: sprzedajesz dokładnie to samo co konkurencja, jesteś droższy i nic więcej nie dajesz. Wyobraź sobie klienta, który szuka konkretnej bluzy konkretnej marki, a Google pokazuje mu ją w kilku sklepach. Prawie wszystkie mają cenę około 200 zł, a Ty jesteś mniej więcej 30 zł drożej, bez darmowej dostawy i bez gratisu. Dlaczego miałby wybrać właśnie Ciebie?

Mój ulubiony scenariusz to sklep, który ten sam produkt ma taniej na Allegro niż u siebie, a do tego płaci za reklamę prowadzącą klienta do droższej wersji. Klient sprawdza cenę, znajduje taniej i kupuje, tylko nie w Twoim sklepie, a jak masz pecha, to w ogóle nie u Ciebie.
Jak ja to widzę: Google we własnym interesie chce, żeby użytkownik miał wybór i był zadowolony z zakupu, bo bez zadowolonych użytkowników traci swoją siłę. Nie liczyłbym więc na to, że algorytm będzie mocno promował droższą ofertę, której nic nie wyróżnia.
Masz tu realnie dwie drogi. Albo dajesz wartość dodaną: zestaw, gratis, darmową dostawę, coś, czego u konkurencji nie ma. Albo uczciwie przyznajesz, że ten konkretny produkt nie nadaje się na Google Shopping, i nie przepalasz na niego budżetu.
Nie chodzi mi tu o optymalizację UX/UI, czyli dopieszczanie strony, żeby z tego samego ruchu wycisnąć odrobinę więcej. Chodzi o błędy, które realnie blokują zakup, czyli takie, przez które klient nie jest w stanie kupić, nawet jeśli bardzo chce.
Miałem sklep z obrazami, w którym przycisk „Przejdź dalej” w koszyku miał białe tło zlewające się z białą stroną. Do tego był mały, mniejszy niż przycisk „Usuń z koszyka”. Najbardziej widoczne, co klient mógł zrobić w koszyku, to usunąć produkt. Po poprawce konwersja wyraźnie poszła w górę.

Takich blokerów jest więcej, a wyłapiesz je tylko w jeden sposób: przejdź sam przez swój sklep, od reklamy do zapłaty, najlepiej na telefonie, bo tam robi zakupy większość klientów. Zwyczajnie, jak klient, a nie jak właściciel, który wie, gdzie co jest. Przykłady, na które warto uważać:
Każda z tych rzeczy potrafi zabić sprzedaż, a Ty w tym czasie płacisz za każde kliknięcie.
To trudno przyznać, ale może Google po prostu nie jest dla Ciebie głównym kanałem. Google Ads działa najlepiej wtedy, gdy ktoś już wie, czego chce, i to wpisuje. Jeśli Twój klient nie wie, że Twój produkt istnieje, trudno, żeby go wyszukał.
U mnie dobrym przykładem były mocno designerskie okulary. Na Mecie, czyli w reklamach na Facebooku i Instagramie, sprzedawały się lepiej niż w Google. Ten sklep oferował produkty, które klient chce zobaczyć i się w nich zakochać, a nie takie, które wpisuje w wyszukiwarkę razem z numerem modelu.
Jest też druga sytuacja: produkt tak drogi, że standardowa ścieżka e-commerce go nie dotyczy, na przykład droższe ogrzewanie domu albo drogi sprzęt elektroniczny. Nikt nie wchodzi z reklamy, nie klika „do koszyka” i nie płaci kilkunastu tysięcy złotych w pięć minut. Klient porównuje, dzwoni, dopytuje i wraca po tygodniu. Ocenianie reklam po liczbie zamówień w sklepie pokazuje wtedy tylko kawałek prawdy, bo spora część tej drogi dzieje się poza koszykiem.
Zastanów się więc, gdzie i jak Twój klient może szukać tego produktu. Może zaczynasz nie tam, gdzie powinieneś.
Może wszystko masz ustawione dobrze, tylko nie dajesz kampaniom czasu. Świeże konto bez żadnej historii nie zadziała z dnia na dzień. Zwykle daję sobie około miesiąca, zanim w ogóle zacznę oceniać, czy to działa, choć to zależy od branży. Miałem klienta z branży oświetleniowej, który prowadził trzy sklepy, i każdy z nich potrzebował minimum dwóch miesięcy na rozruch.
Druga rzecz to zbyt częste zmiany. Zmieniasz budżet, cel albo produkty co dwa dni, a kampania po każdej większej zmianie musi się trochę uczyć od nowa. Między większymi zmianami staram się odczekać tydzień, dwa. To nie jest sztywna zasada, ale zwykle się sprawdza.
Jest jeszcze jedna sytuacja, którą widzę dość często. Ktoś prowadził kiedyś reklamy na innym koncie, stracił do niego dostęp i oczekuje, że nowe konto od razu zadziała tak samo. Nie zadziała, bo nowe konto to zero historii i algorytm zaczyna naukę od początku.
Najczęściej widzę to u osób, które wcześniej korzystały z Google Ads by IdoSell. Ta usługa nie daje dostępu do konta reklamowego, więc jeśli chcesz działać sam albo po prostu mieć wgląd w to, co się dzieje, musisz założyć nowe konto i zaczynasz od zera, mimo że reklamy „już kiedyś działały”.
Jeżeli jesteś w takiej sytuacji - jeszcze nie wszystko stracone. Zapraszam Cię do zapoznania z moim materiałem, w którym tłumaczę jak przejść z reklam Google Ads by IdoSell na własne konto reklamowe.
Dziesięć powodów w skrócie:

W lipcu 2026 IdoSell wprowadził 55 zmian. Przeszedłem je po kolei w panelu i opisuję, co każda oznacza w praktyce: gdzie znaleźć nową opcję, co trzeba ustawić i co sprawdzić u siebie w sklepie.
Z początkiem lipca 2026 zaczęły obowiązywać nowe stawki VAT OSS. Zaktualizowaliśmy matrycę stawek w module podatków i rozliczeń, tak aby była zgodna z aktualnymi wartościami.
Niestety nie znalazłem konkretów co zostało zmienione, więc wysłałem kilku agentów AI aby zbadali za mnie ten temat. Raport znajduje się poniżej:
Co weszło 1 lipca 2026 w krajach unijnych: Austria obniżyła stawkę na wybraną żywność podstawową z 10% na 4,9% (bezterminowo), a Łotwa z 21% na 12% na chleb, świeże mleko, świeże mięso drobiowe i jaja w skorupkach (czasowo, do 30 czerwca 2027).
Obie te zmiany dotyczą stawek obniżonych, a IdoSell dobiera je po kodzie CN/TARIC z sekcji Podstawowe na karcie towaru. Bez kodu CN system poda wyłącznie stawkę podstawową kraju dostawy, czyli Austrii 20%, a Łotwie 21%. Aktualizacja matrycy sama z siebie nie zmieni Ci nic.
Ręcznie zdefiniowane stawki w Produkty (PIM) > Kategorie mają pierwszeństwo przed matrycą. Wyjątek wpisany kiedyś na sztywno przeżyje każdą aktualizację i dalej będzie blokował nową wartość.
Zależy od ustawienia w Ustawienia > Podatki i rozliczenia. Przy Wyliczaj wartość VAT od ceny: netto zmieni się cena brutto widoczna dla klienta. Przy od ceny brutto cena na witrynie zostaje, a przeliczy się netto, czyli obniżka stawki wchodzi po cichu w Twoją marżę. Przy zmianie w drugą stronę ten sam mechanizm marżę zjada.

Stawkę konkretnego towaru sprawdzisz poprzez kliknięcie Stawka VAT na karcie towaru jak pokazano na fotce poniżej:

Poprawiliśmy przekazywanie wartości sprzedaży w plikach XML faktur zaliczkowych i końcowych wysyłanych do KSeF. Wcześniej w scenariuszu z dwiema pozycjami o zerowym VAT kwoty bywały zawyżane o koszt transportu. Po zmianie wartości w pliku XML są zgodne z rzeczywistą sprzedażą.
Stawka 0% w Polsce nie dotyczy powszechnej żywności, tylko transakcji międzynarodowych i wąskich kategorii wymienionych w ustawie. Jeśli wystawiasz faktury zaliczkowe z takimi pozycjami, porównaj wartość sprzedaży w pliku XML z wartością zamówienia. To tam doliczał się koszt transportu.
Poprawiliśmy fakturę końcową (rozliczeniową) wysyłaną do KSeF tak, aby prawidłowo pomniejszała kwotę do zapłaty o wartość wykazaną wcześniej na fakturze zaliczkowej. W niektórych sytuacjach kwota na fakturze końcowej nie była pomniejszana o wszystkie wcześniejsze wpłaty, przez co suma faktury zaliczkowej i końcowej przewyższała wartość zamówienia. Po zmianie suma obu dokumentów jest zgodna z wartością zamówienia.
Jeśli rozliczasz zaliczki, zsumuj fakturę zaliczkową i końcową z dokumentów z przełomu czerwca i lipca. Suma ma się zgadzać z wartością zamówienia.
Doczekaliśmy się aktualizacji KSEF i sądząc po ilości napływach komunikatów z propozycjami zmian ten moduł będzie jeszcze przechodził kolejne iteracje zmian.
Na karcie zamówienia możliwe jest pobranie faktury KSeF w strukturze FA(3), na podstawie aktualnych danych z zamówienia. Wygenerowany dokument można zaimportować w Aplikacji Podatnika, jeśli zajdzie potrzeba ręcznego wystawienia dokumentu.
Na karcie zamówienia, w sekcji Dokumenty, przy zarejestrowanej fakturze masz teraz linki XML [pobierz] i UPO [pobierz].

Plik wychodzi w strukturze FA(3), czyli tej, która od 1 lutego 2026 zastąpiła FA(2) i obowiązuje dla wszystkich faktur ustrukturyzowanych. Możesz go wczytać w Aplikacji Podatnika KSeF, jeśli musisz wystawić albo poprawić dokument poza sklepem. Obok XML-a pobierzesz też UPO.
Udostępniliśmy widoczność wszystkich utworzonych dokumentów oraz możliwość pobrania pliku XML do każdego z nich.
W sekcji Dokumenty na karcie zamówienia widzisz wszystkie wystawione dokumenty sprzedaży i przy każdym pobierzesz plik XML: fakturę VAT, fakturę zaliczkową i korektę. To dokumenty, które trafiają do KSeF.
Zmieniliśmy moment udostępnienia faktury klientowi. Wizualizacja dokumentu zostaje wysłana (EDI) oraz pokazana w podsumowaniu zamówienia na stronie sklepu dopiero po uzyskaniu numeru KSeF.
Krótko mówiąc zanim zostanie przedstawiona klientowi faktura w mailu lub w szczegółach złożonego zamówienia najpierw musi zostać zaakceptowana przez KSEF.
Przed wygenerowaniem dokumentu automatycznie weryfikujemy poprawność i kompletność ustawień integracji. Niepoprawna konfiguracja nie pozwoli na wystawienie faktury.
Zanim system wygeneruje dokument, sprawdza kompletność ustawień integracji. Niepoprawna konfiguracja zatrzymuje wystawienie faktury zamiast wypuścić ją do KSeF i odebrać odrzucenie.
Jeśli KSeF nie zarejestruje faktury z powodu błędu, możliwe jest poprawienie danych zamówienia i klienta bez wystawiania faktury korygującej, a następnie ponowne wygenerowanie dokumentu i ponowienie próby przekazania dokument do KSeF pod tym samym numerem wewnętrznym.
Poprawiasz dane zamówienia i klienta, generujesz dokument ponownie i wysyłasz go pod tym samym numerem wewnętrznym. Wcześniej było wymagane wystawienie faktury korygującej co było mega uciążliwe.
Dodaliśmy kompleksową obsługę trzeciego odbiorcy w przypadku jednostek samorządu terytorialnego. Na karcie klienta możliwe jest ustawienie odpowiedniej roli odbiorcy (Podmiot3), a system automatycznie dodaje wymagane oznaczenie w strukturze faktury FA(3).
Na karcie klienta, w sekcji Dane firmy, doszła opcja Oznaczenie JST dla Podmiot3 w KSeF z wyborem nie/tak.

W strukturze FA(3) „Podmiot3" to rola trzeciej strony transakcji. Przy jednostkach samorządu terytorialnego nabywcą jest gmina, a odbiorcą faktury bywa jej jednostka podległa, na przykład szkoła. Zaznaczenie opcji sprawia, że system sam dodaje wymagane oznaczenie w pliku faktury.
W ustawieniach integracji KSeF dodaliśmy wybór pól, które są przekazywane do faktury KSeF.
W Ustawienia > Podatki i rozliczenia > Integracja z KSeF doszła sekcja Informacje na fakturze przekazywane do KSeF z dziewięcioma polami do wyboru.

Do wyboru masz: adres e-mail sklepu, numer telefonu sklepu, adres e-mail klienta, numer telefonu klienta, numer konta bankowego sklepu, numer BDO, numer REGON, KRS i numer EORI. Zaznaczasz tylko to, co faktycznie ma iść do KSeF.
Naprawiliśmy zapisywanie konfiguracji synchronizacji dla dostawców typu „idosell". Wcześniej link do pliku XML nie zapisywał się mimo komunikatu o powodzeniu. Po zmianie konfiguracja zapisuje się poprawnie.
Ustawienie znajdziesz w konfiguracji dostawców: przy Synchronizuj towary od dostawcy: tak pojawia się pole Adres URL oferty w formacie IOF 3.0.

Jeśli kiedykolwiek wkleiłeś tam link, dostałeś komunikat o powodzeniu, a po powrocie na ekran było pusto.
W szczególnym scenariuszu zdarzało się, że klienci mający już aktywne konto w sklepie i składający wcześniej zamówienia otrzymywali przy kolejnych zakupach wiadomości przeznaczone dla nowych klientów — takie jak powitanie w sklepie czy potwierdzenie założenia konta. Zadbaliśmy o to, aby tego typu wiadomości trafiały wyłącznie do osób, które rzeczywiście dopiero zakładają konto. Dzięki temu komunikacja e-mail jest lepiej dopasowana do etapu relacji z klientem.
Sprawdziłem to na nowym koncie w sklepie testowym. Przy pierwszym zamówieniu dostałem powitanie w sklepie, przy drugim już tylko potwierdzenie zamówienia. Wcześniej klienci z aktywnym kontem potrafili dostawać wiadomości przeznaczone dla nowych przy każdym kolejnym zakupie.

W ustawieniach panelu dodaliśmy nową opcję „Tryb wyszukiwania numerów paczek”, pozwalającą wybrać sposób wyszukiwania zamówień po numerze paczki lub przesyłki. W trybie Szybkim system znajduje zamówienia zawierające pełny wpisany numer lub zaczynające się od niego — dzięki temu wyszukiwanie działa znacznie szybciej, nawet przy bardzo dużej liczbie zamówień. W trybie pełnym wpisana fraza może być dowolną częścią numeru paczki lub przesyłki (dotychczasowe zachowanie), kosztem dłuższego czasu wyszukiwania. Merchant sam decyduje, który tryb lepiej odpowiada jego potrzebom.
Samo wyszukiwanie po fragmencie numeru u mnie działa, ale opcji Tryb wyszukiwania numerów paczek w ustawieniach panelu nie znalazłem.
Udostępniliśmy w szablonach formularza zwrotu zmienną KZS (kod zewnętrznego systemu). Można ją teraz umieścić w szablonie wydruku zwrotu i prezentować tę informację na formularzu.
Literał, którego potrzebujesz, to [iai:product_code2], opisany na liście zmiennych jako Kod zewnętrznego systemu.

Ważne, gdzie ją umieścisz: zmienna działa wewnątrz listy produktów, czyli między [iai:foreach_return_products_list-begin] a [iai:foreach_return_products_list-end]. Poza tą pętlą nie ma dostępu do danych pojedynczego towaru.
Poprawiliśmy wyliczanie kwoty do zwrotu, gdy waluta płatności różni się od waluty rozliczeniowej zamówienia. Wcześniej kwota i waluta wypłaty mogły się nie zgadzać, co wprowadzało w błąd obsługę i klienta. Po zmianie kwota do zwrotu jest wyliczana w prawidłowej walucie.
Dotyczy sklepów, w których klient płaci w innej walucie niż waluta rozliczeniowa zamówienia, na przykład w euro przy rozliczeniu w złotówkach. Przy najbliższym takim zwrocie sprawdź, czy kwota i waluta wypłaty się zgadzają.
Zoptymalizowaliśmy skrypt przypisujący i odpisujący klientów do grup rabatowych. Wcześniej jego długie działanie potrafiło blokować proces tworzenia zamówień subskrypcyjnych. Po zmianie oba procesy działają płynniej, bez wzajemnego blokowania.
Efekt jest po stronie serwera: skrypt grup rabatowych nie blokuje już tworzenia zamówień subskrypcyjnych.
Dość ciekawa zmiana tego miesiąca. Nie było tego w changelogu, ale IdoSell ogłosił moduł osobnym wpisem 23 lipca 2026.
Znajdziesz go w Zamówienia → Automatyzacje.

Reguła składa się z trzech części. Wybierasz zdarzenie, które ją uruchamia, dokładasz warunki, które zamówienie musi spełnić, i wskazujesz akcje do wykonania. Na zrzucie widać gotowy przykład: zamówienie o wartości większej niż 1000 ustawia prowadzącego i dopisuje notatkę „Do obsługi przez Handlowca".
Liczby warunków i akcji w jednej regule nie są ograniczone.

| Zdarzenie |
|---|
| Zamówienie zostało dodane |
| Zamówienie zostało zmienione |
| Zamówienie zostało opłacone |
| Dokument sprzedaży został wystawiony |
| Dokument EDI został wysłany |
| Klient odebrał dokument EDI |
| Została osiągnięta „Wybrana przez klienta data doręczenia / odbioru zamówienia" |
| Została osiągnięta „Planowana data pakowania zamówienia" |
| Została osiągnięta „Planowana data wysłania / odbioru zamówienia" |
| Przypisany został numer nadania paczki |
| Został osiągnięty termin preferowanej daty wysłania / odbioru |
| Przypisany został numer seryjny towarów |
| Zamówienie zmieniło status |
| Zamówienie zostało zweryfikowane |
| Zamówienie istnieje określoną liczbę dni |
| W statusie przez określoną liczbę dni |
| Nie zostało opłacone przez określoną liczbę dni |
| Zamówienie dropshipping zmieniło status |
| Wystąpił błąd generowania etykiety kurierskiej |
| Towar został przyjęty na magazyn realizujący |
| Zaksięgowano zaliczkę |

Stan na sierpień 2026. IdoSell zastrzega, że lista zdarzeń, warunków i akcji jest otwarta i rozbudowywana. Dokumentacja wymienia już warunki, których w moim panelu nie było, między innymi dane punktu odbioru, załączniki do zamówienia, parametry produktów i prowadzącego zamówienie.
Pogrupowałem je, żeby dało się to przeczytać. W panelu siedzą w jednej długiej liście, uporządkowanej nie po polskich nazwach, tylko po technicznych nazwach pól. Dlatego „Ulica (billingowy)" wypada między „Nazwiskiem" a „NIP-em". Dopiski (billingowy) i (dostawy) zostawiam poniżej tylko w nagłówkach grup, ale w panelu ma je każda pozycja.
| Grupa | Warunki |
|---|---|
| Dane billingowe | Miasto, Nazwa firmy, Kraj, Imię, Nazwisko, Ulica, NIP, Kod pocztowy |
| Dane dostawy | Miasto, Nazwa firmy, Kraj, Imię, Nazwisko, Ulica, Kod pocztowy |
| Klient | Adres e-mail, Typ klienta, Klient znajduje się na czarnej liście, Uwagi od klienta, Inne niezrealizowane zamówienia tego klienta |
| Zamówienie | Status, Typ zamówienia, Źródło zamówienia, Sklep, Waluta, Data utworzenia, Zamówienie jest zweryfikowane |
| Pieniądze | Wartość zamówienia, Wartość samych produktów, Koszt przesyłki, Zamówienie jest opłacone, Wpłata do zamówienia, Rodzaj płatności |
| Dokumenty | Wystawiony dokument sprzedaży, Prośba o wystawienie faktury, Odebrany dokument EDI |
| Towary | Ilość towarów w zamówieniu, Ilość pozycji (SKU) w zamówieniu, Typ towaru, Towary oznaczono jako spakowane, Towary mają przypisane numery seryjne, Towary znajdują się na magazynie realizującym, Towary znajdują się na wskazanym magazynie, Magazyn realizujący zamówienie |
| Wysyłka | Kurier, Przypisany numer nadania paczki, Status przesyłki kurierskiej, Status dostawcy dropshipping |
| Czas | Zamówienie istnieje określoną liczbę dni, W statusie przez określoną liczbę dni, Nieopłacone prze [sic] określoną liczbę dni, Liczba dni do planowanej daty pakowania, Liczba dni do planowanej daty wysłania / odbioru zamówienia, Liczba dni do wybranej przez klienta daty doręczenia / odbioru zamówienia |
Uwaga na warunki liczone w dniach. Według dokumentacji „Zamówienie istnieje określoną liczbę dni" i „W statusie przez określoną liczbę dni" działają wyłącznie w trybie „równa się X dni", bez zakresów w rodzaju „więcej niż 5 dni". Reguła „przypomnij po tygodniu" musi więc trafić dokładnie w siódmy dzień.

| Akcja |
|---|
| Dodaj notatkę |
| Ustaw prowadzącego zamówienie |
| Zmień status zamówienia |
| Wystaw dokument sprzedaży |
| Wygeneruj dokument własny |
| Przekaż zamówienie do realizacji u dostawcy dropshipping |
| Wygeneruj przesyłkę do zamówienia |
| Wyślij dokument EDI |
| Przekaż zamówienie do realizacji Fulfillment |
| Oznacz towary jako spakowane |

Większość z nich wynika z dokumentacji modułu i z wpisu zapowiadającego. Punkt trzeci to mój wniosek: dokumentacja o działaniu wstecz nie wspomina w ogóle. Żadnej z tych rzeczy nie zobaczysz, patrząc na sam formularz.
System wykrywa zapętlenia i taka reguła dostaje status „Błąd" zamiast kręcić się w kółko, a każde wykonanie zapisuje się w historii zamówienia. Moduł mieści się w dotychczasowych planach abonamentowych, bez dopłat, i wymaga uprawnień operatora do modułów Administracja i ustawienia oraz Zamówienia.
Dodaliśmy webhooki dla zdarzeń związanych z subskrypcjami — utworzenia nowej i edycji istniejącej — wraz z podstawowymi danymi z karty subskrypcji. Wcześniej takie zdarzenia nie były udostępniane przez webhooki. Po zmianie merchant może zintegrować subskrypcje z zewnętrznymi narzędziami.

| Zdarzenie | Kiedy leci |
|---|---|
subscriptionCreated | powstaje nowa subskrypcja |
subscriptionUpdated | zmieniają się dane istniejącej |
subscriptionCancelled | subskrypcja zostaje anulowana |
subscriptionOrderCreated | z subskrypcji powstaje kolejne zamówienie |
Anulowanie i cykliczne zamówienie to z punktu widzenia integracji dwa najważniejsze zdarzenia w zestawie, bo na nich stoi rozliczanie i pozwala wysyłać zdarzenia do innych systemów jeśli subskrybcja jest anulowana.
Jest warunek, o którym changelog nie wspomina, a panel owszem: „Brak dostępu do modułu. Aby umożliwić wysyłanie zdarzeń zaktualizuj uprawnienia klucza API." Dopóki klucz nie ma uprawnień do modułu subskrypcji, zaznaczenie zdarzeń niczego nie da. Uprawnienia ustawisz w konfiguracji tego samego klucza.
Sama sprzedaż subskrypcyjna w IdoSell wymaga aktywnych płatności kartowych IdoPay i szablonu, który ją obsługuje.
Naprawiliśmy domyślny wybór osoby prowadzącej przy dodawaniu reklamacji z poziomu karty zamówienia. Wcześniej zawsze podpowiadany był ostatni użytkownik panelu. Po zmianie lista operatorów jest ujednolicona, a wybór prowadzącego działa poprawnie.
Lista operatorów jest teraz posortowana alfabetycznie. Wcześniej system podpowiadał ostatniego użytkownika panelu, co przy większym zespole oznaczało przypisywanie reklamacji przypadkowej osobie.

Naprawiliśmy anulowanie należności w raporcie nieopłaconych i przeterminowanych należności z kredytem kupieckim. Wcześniej zamówienie potrafiło pozostawać w raporcie mimo próby anulowania. Po zmianie należności można prawidłowo anulować.
Przycisk [Anuluj] przy zadeklarowanej wpłacie działa poprawnie, więc zamówienie znika z raportu nieopłaconych i przeterminowanych należności.

Uzupełniliśmy raport „Lista sprzedanych towarów” o kody/numery seryjne sprzedanych towarów. Wcześniej kolumna z numerami seryjnymi pozostawała pusta. Po zmianie merchant może sprawdzić, w którym zamówieniu sprzedał się towar o danym numerze seryjnym.
Kolumna Numer seryjny jest w raporcie, numery dają się też wybrać przy jego tworzeniu. Na pokazanym zrzucie poniżej jest u mnie pusta, gdyż w panelu testowym nie maj jej uzupełnionej.

Numery seryjne nadaje się aplikacją IdoSell Scanner, w jej menu Zamówienia > Przypisz numery seryjne (F3), skanując kod towaru przy pakowaniu. Wtedy raport pokaże, w którym zamówieniu wyszedł konkretny egzemplarz.
Zapytałem na szybko AI, do czego służą numery seryjne. Poniżej masz odpowiedź:

Ustabilizowaliśmy wystawianie ofert wielorozmiarowych, pobieranie zamówień i automatyczną aktualizację na TikTok Shop, a nieaktywne konto nie blokuje już edycji parametrów na karcie towaru. Dzięki temu sprzedaż na TikTok Shop działa stabilnie, a zamówienia trafiają do panelu bez zakłóceń.
Dodaliśmy obsługę kuriera DHL w Allegro One Box oraz nowe usługi Allegro One dla Słowacji i Czech, w tym opcję pobrania (COD) dla Słowacji. Dzięki temu sprzedawcy mogą zaoferować kupującym więcej metod dostawy i płatność przy odbiorze.
Na liście metod dostawy potwierdzam część czesko-słowacką: automaty paczkowe, kurier i odbiór w punkcie, wszystkie z dopiskiem One.

Dodaliśmy nowe metody dostawy Allegro International na Ukrainę (kurier, punkt odbioru, automaty paczkowe) z płatnością z góry. Dzięki temu sprzedawcy obsługują zamówienia wysyłane na Ukrainę bezpośrednio w panelu.
Allegro International dorzuciło trzy metody wysyłki na Ukrainę z płatnością z góry i wszystkie trzy są w panelu.

Konkretnie: Allegro International Automaty Paczkowe Ukraina, Allegro International Kurier Ukraina i Allegro International Odbiór w Punkcie Ukraina, wszystkie w domenie allegro.ua. Jeśli sprzedajesz przez Allegro i miałeś klientów z Ukrainy odbijających się od braku wysyłki, to jest zmiana dla Ciebie.
Poprawiliśmy działanie przycisku ręcznego wysłania e-paragonu (Wyślij do EDI) do Allegro. Dzięki temu ręczne przekazanie e-paragonu do serwisu przebiega bez błędów.
Dotyczy przycisku Wyślij do EDI na karcie zamówienia, którym ręcznie przekazujesz e-paragon do Allegro.
Przywróciliśmy pobieranie kodu EAN (GTIN) z Allegro do pola kodu producenta na karcie towaru. Ułatwia to sprzedawcom identyfikację i mapowanie produktów.
Kod trafia do pola kod producenta na karcie towaru. Jeśli zaciągasz oferty z Allegro do panelu, sprawdź, czy pole się uzupełnia.
Poprawiliśmy przekazywanie listy produktów do wyceny dynamicznej (Dynamic pricing) w Allegro. Dzięki temu ceny ofert dostosowują się zgodnie z ustawieniami sprzedawcy.
Jeśli korzystasz z Dynamic pricing na Allegro, sprawdź, czy ceny ofert nadążają za Twoimi ustawieniami.
Umożliwiliśmy sprzedawcom samodzielną edycję nazwy kuriera przekazywanej do feedu Amazona. Dzięki temu przewoźnik wskazany w Amazon odpowiada rzeczywistej wysyłce.
Możesz sam ustawić nazwę przewoźnika przekazywaną do feedu Amazona, zamiast godzić się na to, co system wyśle domyślnie. Nazwa jest brana z profilu dostawy wskazanego w konfiguracji integracji Amazon. Nazwy przekazywane w konfiguracji dostaw pobierane są z Konfiguracji kurierów.
Amazon pokazuje kupującemu przewoźnika, a rozjazd między deklaracją a rzeczywistością psuje wskaźniki jakości obsługi konta. Potwierdzenie mam od kilku klientów zintegrowanych z Amazon przez moduł w IdoSell.
Dodaliśmy notatkę informującą o nieodnalezieniu towaru dla zamówień z Amazon. Dzięki temu sprzedawca od razu wie, że zamówienie wymaga jego uwagi.
Naprawiliśmy przypadki samoczynnego wznawiania ofert, których nie dało się zamknąć. Dzięki temu zamknięcie oferty jest trwałe, a sprzedawca zachowuje kontrolę nad jej statusem.
Dodaliśmy walidację identyfikatora towaru i rozmiaru przy mapowaniu ofert, gdy podany rozmiar nie istnieje. Dzięki temu oferty mapują się na właściwe warianty produktu.
Przy mapowaniu ofert doszła walidacja identyfikatora towaru i rozmiaru, dzięki czemu oferta nie przypnie się do nieistniejącego wariantu. Mapowanie znajdziesz w Marketplaces > Sprzedaż przez marketplaces > [serwis] > Mapowanie ofert na istniejące towary
Rozszerzyliśmy moduł diagnostyki marketplace na dashboardzie o kolejne serwisy, w tym Amazon. Dzięki temu sprzedawca szybciej wychwytuje w jednym miejscu problemy z połączeniem kont.
Wszedłem na stronę główną panelu w nowym dashboardzie i takiego modułu tam nie ma.
Możliwe, że chodzi o inny ekran niż strona startowa panelu, ale changelog nie precyzuje, o który dashboard chodzi. Również nie znalazłem takiego dashboardu w zakładce Marketplaces - stan na 21.08.2026
Naprawiliśmy odrzucanie ofert przy tworzeniu produktów na Kauflandzie, gdy serwis zwracał przejściowy status przetwarzania - system cyklicznie sprawdza przez 7 dni utworzenie produktu zamiast kończyć proces błędem. Dzięki temu produkty i oferty poprawnie zostają wystawianie na Kaufland.
Kaufland przy tworzeniu produktu potrafi zwrócić status „jeszcze przetwarzam", a IdoSell traktował to jak błąd i kończył proces. Teraz system dopytuje cyklicznie przez siedem dni, aż produkt się utworzy.
Wdrożyliśmy zbiorczą aktualizację cen i stanów magazynowych w InPost oraz poprawiliśmy zapis danych po udanej aktualizacji. Dzięki temu duże asortymenty aktualizują się szybciej i pewniej.
Zamiast pojedynczych wywołań jest aktualizacja zbiorcza, do tego poprawiony zapis danych po udanej aktualizacji. Potwierdzenie mam od klienta korzystającego z tej integracji. Przy dużym asortymencie różnica między aktualizacją pojedynczą a zbiorczą decyduje o tym, czy stany nadążają za sprzedażą.
Poprawiliśmy pobieranie zamówień eMag z voucherami i bez waluty rozliczeniowej oraz odblokowaliśmy generowanie etykiet za pobraniem. Dzięki temu zamówienia trafiają poprawnie do panelu i można je normalnie obsłużyć.
Wiadomość o porzuconym koszyku (e-mail, SMS, ManagoAI) jest teraz wysyłana wcześniej – odliczanie startuje od chwili, gdy kupujący doda lub zmieni towar w koszyku, a nie dopiero gdy przejdzie do ostatniego kroku zamówienia. Dzięki temu sklep szybciej dociera do klienta, który wahał się z zakupem, co zwiększa szansę na odzyskanie sprzedaży.
Mam do tej pozycji wątpliwość. Reguła w Ustawienia > Wiadomości wyzwalane i tak każe odczekać zadany czas, więc przy klasycznym e-mailu wysyłanym po godzinie nic się nie zmienia. Zysk widać zapewne w integracji z ManagoAI, gdzie zdarzenie trafia do zewnętrznego systemu od razu.
W konfiguracji marketing automation (zakładka ManagoAI) pojawił się nowy przełącznik umożliwiający wyłączenie nocnej synchronizacji kontaktów z ManagoAI. Dzięki temu sklep lub support mogą samodzielnie zablokować automatyczne wysyłanie danych do MA w nocy.
Przełącznik jest dokładnie tam, gdzie zapowiedziano: Marketing > Automatyzacja marketingu zakładka Manago AI.

Nocna synchronizacja wypycha kontakty ze sklepu do ManagoAI. Przy migracji, czyszczeniu bazy albo diagnozowaniu rozjazdu danych zatrzymasz ją teraz sam, bez zgłoszenia do supportu.
Funkcja Google Tag Gateway jest teraz automatycznie aktywna u każdego klienta korzystającego z Google Ads by Idosell, nie trzeba jej już włączać ręcznie w ustawieniach. Dzięki temu dane o konwersjach trafiają do Google przez serwer sklepu (server-side), co poprawia dokładność pomiarów kampanii i uniezależnia śledzenie od blokad przeglądarek czy adblockerów.
Wszedłem na konta klientów korzystających z reklam Google prowadzonych przez IdoSell i nie znalazłem ani przełącznika, ani komunikatu, ani żadnego nowego ustawienia.
Wyjaśnienie jest w osobnym wpisie IdoSella o tej integracji: dla klientów usługi Reklamy Google od IdoSell integracja została uruchomiona po stronie platformy, bez żadnego elementu w panelu. Nie ma czego szukać, bo nie ma czego klikać. Sklepy prowadzące reklamy samodzielnie albo przez agencję dostaną tę funkcję później i wtedy będą ją włączać u siebie.
Google Tag Gateway serwuje tagi Google z domeny Twojego sklepu zamiast z domen Google, więc rzadziej łapią je blokery i ograniczenia dotyczące ciasteczek third-party. To nie to samo co pełne server-side tagging, bo pomiar dalej wykonuje się w przeglądarce. Zmienia się adres, spod którego idzie.
Moduł przekierowań obsługuje teraz adresy zawierające podwójny ukośnik „//" w środku ścieżki np. stare linki blogowe czy adresy powstałe po migracji. Dzięki temu sklep może poprawnie przekierować takie adresy kodem 301, zamiast serwować błąd 404, co chroni pozycję w wyszukiwarkach i zapewnia użytkownikom płynne przejście na właściwą stronę.
Zmiana, którą zweryfikujesz w dziesięć sekund. Adres https://zooart.com.pl/////-ciekawostki-bloglist-pol-11.html//// odpowiada kodem 301 i prowadzi na /blog/pies/pies-ciekawostki z kodem 200 mimo tego, że przekierowanie jest dodane bez aż tylu znaków "///"

Przekierowania konfigurujesz w Ustawienia > Domeny, SSL i przekierowania > Przekierowania i otwieranie stron w ramce. Po migracji z innej platformy przejrzyj logi 404 pod kątem takich adresów. Do tej pory nie dało się ich uratować regułą.
W konfiguracji stref rekomendacji na karcie towaru pojawiła się nowa opcja: wyświetlanie produktów, których ID są zapisane jako wartości wybranego parametru. Dzięki temu można tworzyć kilka niezależnych zestawów polecanych produktów dla różnych sklepów czy kontekstów, bez ograniczenia do jednej listy „Polecane z tym towarem". Wystarczy wskazać odpowiedni parametr w konfiguracji hotspotu, a rekomendowane towary uzupełniać na karcie edycji produktu.
W konfiguracji stref rekomendacji na karcie towaru doszła opcja produkty, których identyfikatory są wymienione jako wartości parametru.

Co to zmienia: do tej pory karta towaru miała w praktyce jedną listę „Polecane z tym towarem". Teraz możesz mieć kilka niezależnych zestawów, bo każdy siedzi w innym parametrze.
Konfiguracja jest dwuetapowa: w Sklep > Strefy produktów rekomendowanych > Karta towaru wskazujesz parametr, a same identyfikatory towarów wpisujesz na karcie produktu, w wartości tego parametru podane jako osobne wartości, tak jak przedstawiono na fotce poniżej:

Zmienna [iai:newsletter_removelink] generuje teraz prawidłowy link rezygnacji z newslettera nawet wtedy, gdy została wklejona w edytorze wizualnym panelu. Wcześniej edytor zamieniał nawiasy kwadratowe na znaki zakodowane (np. %5B), przez co system nie rozpoznawał zmiennej i link nie działał – klient klikał „wypisz mnie", ale trafiał na nieistniejącą stronę. Teraz wypisanie działa za pierwszym kliknięciem, bez względu na sposób wstawienia zmiennej w kreacji.
Jeśli wysyłasz newsletter z kreacji budowanej w edytorze wizualnym, kliknij link wypisu we własnej wiadomości testowej. Wcześniej edytor kodował nawiasy zmiennej [iai:newsletter_removelink] na %5B i %5D, przez co klient trafiał na nieistniejącą stronę.
Mechanizm przypisywania kodów rabatowych w programie partnerskim został poprawiony – kody są teraz generowane wyłącznie dla klientów z aktywnym statusem Partnera. Wcześniej system przydzielał kody również zwykłym klientom składającym zamówienie, co powodowało zamieszanie i utrudniało kontrolę nad programem. Po uzupełnieniu puli kodów w kampanii trafiają one teraz prawidłowo do właściwych kont partnerskich.
Sprawdziłem na dwóch kontach: partnerskie ma przypisane kody, zwykłe klienckie nie ma żadnych. Wcześniej system potrafił przydzielić kod każdemu klientowi składającemu zamówienie, co robiło bałagan w kampanii i w rozliczeniach.

Gdzie to zobaczysz: na karcie klienta, w sekcji Program partnerski, pozycja Kody rabatowe dostępne do rozdania w programie partnerskim pokazuje liczbę przypisanych kodów. Samą pulę i kampanię ustawiasz w Promocje i rabaty > Program partnerski.
Jeśli prowadzisz program partnerski, sprawdź przy okazji parametr Minimalna ilość zrealizowanych zamówień dopuszczająca do udziału w programie. To on decyduje, kto w ogóle zostaje Partnerem: przy zerze partnerem jest każde założone konto, przy jedynce wystarczy jedno zrealizowane zamówienie.
Trzynaście pozycji, w większości naprawy. Kilka z nich dotyczy pieniędzy, więc warte są sprawdzenia u siebie.
Oferta specjalna nie obniżała ceny towaru, mimo że w koszyku pojawiała się informacja o jej nałożeniu. Naprawiliśmy przeliczanie walut, dzięki czemu oferta obniża cenę prawidłowo także wtedy, gdy waluta towaru jest inna niż waluta panelu.
Jeśli prowadzisz sklep wielowalutowy z ofertami specjalnymi, dodaj testowy towar do koszyka i porównaj cenę z deklarowaną. Błąd polegał na tym, że koszyk pokazywał informację o nałożonej ofercie, ale cena nie spadała.

Na karcie towaru z progami rabatowymi, po zmniejszeniu ilości z wcześniej osiągniętego najwyższego progu, wyświetlana cena była niższa niż ta naliczana po dodaniu towaru do koszyka. Poprawiliśmy przeliczanie progów w API, dzięki czemu cena na karcie towaru odpowiada rzeczywistej cenie zakupu.
Scenariusz był taki, że klient hurtowy schodził z ilością z osiągniętego wcześniej progu, karta towaru dalej pokazywała niższą cenę, a koszyk naliczał wyższą. Poprawka poszła w API przeliczające progi.

Progi rabatowe konfigurujesz w Promocje i rabaty > Rabaty, w sekcji przedziałów dla klientów detalicznych i hurtowych.
Rabat z tą opcją nie był naliczany także wtedy, gdy żaden inny rabat w koszyku nie obowiązywał. Poprawiliśmy mechanizm — w sklepach z tą konfiguracją rabaty zaczną być naliczane.
Rabat nie naliczał się nawet wtedy, gdy w koszyku nie obowiązywał żaden inny, czyli w sytuacji, w której z definicji był wyższy od zera.

Zwróć uwagę na skutek uboczny: w sklepach z taką konfiguracją rabaty zaczną się naliczać po tej zmianie. Jeśli ktoś przywykł, że dany rabat „i tak nie działa", i zbudował na tym kalkulację marży, warto to przejrzeć.
W XML brakowało tagów sekcji bez nazwy oraz szerokości i wysokości zdjęć i wideo, a kolejność sekcji nie odpowiadała tej z panelu. Uzupełniliśmy zwracane dane i uporządkowaliśmy kolejność, dzięki czemu opis zbudowany z sekcji można wiernie odtworzyć w szablonie sklepu.
Sprawdziłem opisy budowane w edytorze sekcji: wracają w <sections_description> poprawnie sformatowane, z kompletem wymienionych elementów.
To zmiana dla wszystkich, którzy odtwarzają opis produktu w szablonie sklepu albo w integracji. Bez wymiarów zdjęć nie da się zarezerwować miejsca w układzie, a bez kolejności sekcji opis rozjeżdża się względem tego, co widać w panelu.
Wywołanie bramki z niekompletnie określonym sortowaniem kończyło się błędem. Dodaliśmy walidację parametrów sortowania, dzięki czemu bramka odpowiada poprawnie również w takim przypadku.
Zacząłem od punktu odniesienia. Poprawne sortowanie rosnąco zwróciło produkty o ID 9, 10, 11, malejąco 23550, 23549 i dalej w dół. Skoro wyniki się różnią, sortowanie realnie działa i mam z czym porównywać.
Potem psułem parametr sortowania na wszystkie sposoby: brakujący kierunek, brakujące pole, puste obiekty, wartości null, liczby zamiast tekstu, tablica zamiast obiektu, pole o długości 2000 znaków, 500 reguł sortowania naraz, zagnieżdżone tablice. Ani jedno z 57 zapytań nie zwróciło błędu. Wszystkie odpowiedziały kodem 200 i kompletną listą produktów, tyle że w kolejności, o którą nikt nie prosił. Działa tak samo na v5, v6, v7 i v8.
Trzy rzeczy przy okazji na plus. Biała lista pól faktycznie filtruje: spacja, apostrof czy długi ciąg znaków w nazwie pola są odrzucane, więc nie da się wstrzyknąć śmieci do zapytania. Walidacja jest granularna, czyli jedna zepsuta reguła sortowania nie kładzie drugiej, poprawnej. Kierunek sortowania jest odporny na wielkość liter.
Bramka nigdy nie mówi, że dostała bzdurę. Porównałem odpowiedź na kompletnie bezsensowne zapytanie z odpowiedzią na poprawne: są strukturalnie identyczne. Ten sam zestaw pól, żadnego error, ani jednego słowa ostrzeżenia.
Jeśli integracja prosi o „50 najdroższych produktów", ale w zapytaniu zabraknie kierunku sortowania, dostanie 50 przypadkowych produktów i pełne 200 OK. Bez info, że sortowanie nie zadziałało. Wcześniej dostałaby błąd i od razu byłoby wiadomo, że coś jest nie tak.
Jeśli budujesz na tej bramce integrację, waliduj parametry po swojej stronie, bo API Ci nie pomoże. Dozwolone wartości kierunku to ASC i DESC, w dowolnej wielkości liter, a elementName musi pochodzić z zamkniętej listy pól w dokumentacji bramki.
Karta towaru przypisanego do bardzo dużej liczby węzłów menu działała skrajnie wolno, a przypisywanie towarów do menu bywało praktycznie zablokowane. Zoptymalizowaliśmy ten mechanizm — edycja takich towarów, zarówno z panelu, jak i przez API, wykonuje się teraz szybko.
Zmiana, którą część agencji odczuje z ulgą.

Sam pamiętam zgłoszenia od klientów przy pracach nad szablonami. Długo wyglądało to na błąd po naszej stronie, a było ograniczenie systemowe.
W sklepach z towarami o bardzo dużej liczbie wariantów generowanie danych oferty i stref hotspot mogło przekraczać dostępną pamięć, co skutkowało błędami wczytywania stron. Zoptymalizowaliśmy ten proces, dzięki czemu strony z takimi towarami wczytują się stabilnie.
Boczna wyszukiwarka towarów przy filtrowaniu po dacie zwracała wszystkie towary z panelu, niezależnie od ustawionego zakresu. Naprawiliśmy filtrowanie i zablokowaliśmy wybór daty z przyszłości.
Boczna wyszukiwarka filtruje po dacie poprawnie, a wybór daty z przyszłości jest zablokowany.

Do wyboru jest sześć rodzajów daty: stworzenia towaru, skończenia się towaru, wznowienia towaru, modyfikacji towaru, modyfikacji stanów magazynowych i modyfikacji cen.
Wejście na kartę towaru w niektórych językach, takich jak ukraiński, mogło kończyć się błędem i nieotwarciem strony. Naprawiliśmy ten błąd, dzięki czemu karty towaru otwierają się poprawnie we wszystkich językach sklepu.
Jeśli sprzedajesz na rynki wschodnie, to pozycja dla Ciebie, zwłaszcza w zestawie z nowymi dostawami Allegro na Ukrainę opisanymi wyżej.
Po włączeniu regulaminu domyślnego w sklepie mógł ładować się tylko jego pierwszy fragment zamiast pełnej treści. Zmieniliśmy mechanizm aktualizacji tak, aby zapisywał kompletną treść regulaminu niezależnie od wybranego trybu, dzięki czemu regulamin domyślny wyświetla się w całości.
Sprawdzenie zajmuje chwilę: w Sklep > Regulamin i polityka, przy Treść podstrony: wygeneruj automatycznie, otwórz podgląd i przewiń do końca.

Synchronizacja danych z panelem uruchamiana z menu Narzędzia kończyła się błędem. Naprawiliśmy ten błąd, synchronizacja przebiega teraz poprawnie.
W Konfiguratorze sklepu zagranicznego nie dawało się przejść do drugiego kroku dodawania kraju. Naprawiliśmy ten błąd i dodawanie nowego kraju sprzedaży działa poprawnie.
Komunikat wysyłany po aktualizacji regulaminów i polityk dostarczanych przez IdoSell podawał kraj, język, nazwę dokumentu i zakres zmian w jednym ciągu tekstu. Rozdzieliliśmy te informacje na osobne pola, dzięki czemu od razu widać, czego dotyczy zmiana.
Przywróciliśmy widoczność liczby punktów programu lojalnościowego. Wcześniej naliczone punkty nie były pokazywane ani w panelu na karcie klienta, ani na koncie klienta w sklepie. Po zmianie punkty są prawidłowo widoczne w obu miejscach. Zarezerwuj bezpłatną konsultację Nasi specjaliści dobiorą do Ciebie najlepsze rozwiązania oraz odpowiedzą na Twoje pytania. Umów spotkanie
Punkty widać w obu miejscach: na karcie klienta w panelu i na koncie klienta w sklepie.


Wcześniej punkty naliczały się, ale nie były pokazywane poprawnie w obu miejscach. Klient wiedział co innego a co innego było w panelu IdoSell.
Na blogu IdoSella, w kategorii Changelog. Wersja za lipiec 2026 jest pod adresem changelog-idosell-lipiec-2026 i została opublikowana 10 sierpnia 2026. Nowe funkcje bywają ogłaszane osobno, poza changelogiem.
Nic na to nie wskazuje. Moduł jest wyzwalany zdarzeniami, a dokumentacja nie opisuje żadnego trybu przetwarzania zamówień historycznych. Pojedyncze zamówienie można przepuścić przez regułę przyciskiem Testuj, ale to nie jest symulacja: akcje wykonają się naprawdę, więc rób to na zamówieniu testowym.
Nie. Oba mechanizmy działają równolegle i nic się nie migruje automatycznie. Jeśli w starym module masz automat robiący to samo co nowa reguła, wyłącz jeden z nich, bo mogą się wzajemnie nadpisywać.
Nic ponad to, co już płacisz. Funkcja mieści się w dotychczasowych planach abonamentowych. Do jej obsługi operator potrzebuje uprawnień do modułów Administracja i ustawienia oraz Zamówienia.
Sprawdź, czy towary sprzedawane do Unii mają uzupełnione kody CN w sekcji Podstawowe na karcie towaru. Bez nich system poda stawkę podstawową kraju dostawy, więc żadna zmiana stawki obniżonej Cię nie obejmie. Przejrzyj też własne nadpisania stawek w Produkty (PIM) > Kategorie, bo mają pierwszeństwo przed matrycą i przeżywają każdą aktualizację.
Najprawdopodobniej klucz API nie ma uprawnień do modułu subskrypcji. Panel wyświetla wtedy komunikat o braku dostępu, a zaznaczone zdarzenia i tak nie polecą. Uprawnienia ustawia się w konfiguracji tego samego klucza API.
Na razie nie ma czego włączać. Integracja została uruchomiona automatycznie tylko dla klientów usługi Reklamy Google od IdoSell, bez żadnego przełącznika w panelu. Sklepy prowadzące kampanie samodzielnie albo przez agencję mają dostać opcję do samodzielnego uruchomienia w kolejnym kroku, o czym IdoSell zapowiada odrębną komunikację.
Black Week to okres, w którym większość sklepów robi najwięcej i jednocześnie popełnia najwięcej błędów. Sprawdzam, co dane naprawdę mówią o listopadzie, ile realnie kosztuje rabat, dlaczego cel ROAS trzymany przez cały rok w Black Weeku może być zwyczajnie zły i jaka jest różnica między obniżką ceny a kodem rabatowym.
Nie znajdziesz tu złotego rozwiązania ani gotowego przepisu w stylu „ustaw rabat na tyle procent". Nie znam Twojego sklepu, Twojej marży, Twojej konkurencji ani Twojego klienta. To, co mogę zrobić, to pokazać dane, pokazać kilka sposobów liczenia i opowiedzieć, co widziałem u sklepów, z którymi pracowałem.
Zacznijmy od podwórka, na którym siedzimy. Podczas Black Friday 2025 średnia wartość zamówienia na IdoSell wyniosła 452,70 zł, o 17,5% więcej niż rok wcześniej. Jedno zastrzeżenie, bo te dwie rzeczy często się myli: to średnia wartość jednego zamówienia, a nie tyle, ile Polak wydał tego dnia w internecie.
Druga liczba jest ważniejsza i wróci pod koniec tekstu. Średnia zniżka podczas tego Black Friday wyniosła 24,77% - liczona od ceny omnibusowej, czyli od najniższej ceny z ostatnich 30 dni.
Wygląda to świetnie. I tu zaczyna się problem.
BaseLinker, na próbie dużo szerszej niż jedna platforma, podał, że w całym listopadzie sprzedaż wzrosła o niecałe 3% rok do roku, a średnia wartość zamówienia spadła. Tego samego roku bramka Tpay podała, że obroty w sam Black Friday były ponad dwukrotnie wyższe niż w pozostałe dni listopada.
Jeden dzień eksploduje, a cały miesiąc ledwo drgnął. Do tego koszyk się skurczył.
Znaczy to tyle, że Black Friday w dużej mierze przesuwa sprzedaż, a nie tworzy nowej. Ktoś, kto kupiłby 10 listopada, po prostu czeka do 28. W panelu widzisz rekordowy dzień, a w skali miesiąca zarobiłeś podobnie - tylko z mniejszą marżą.
Żeby domknąć temat danych: czwarty kwartał to około 28% rocznej sprzedaży. Wydaje się dużo, ale gdyby wszystkie kwartały były równe, wypadałoby po 25%. Czyli jest lepiej niż przeciętnie, ale to nie jest „pół roku zarobione w miesiąc".
W mojej ocenie to najbardziej niedoceniana rzecz w całym temacie. Cztery niezależne źródła pokazują ten sam kierunek:
Jeśli budujesz całą strategię wokół jednego piątku, strzelasz w cel, którego już tam nie ma.
Skoro jeden dzień jest już trochę fikcją, pytanie brzmi: jaki model wybrać. Z tego, co widziałem, są cztery kluczowe nurty.
Jeden dzień, mocno. Sensowny przy wąskim asortymencie i mocnej marce, kiedy chcesz zrobić z tego wydarzenie. Ryzyko jest oczywiste: jeśli coś padnie albo konkurencja zejdzie niżej, nie masz drugiej szansy.
Tydzień, każdego dnia inna pula produktów. Przy szerokim asortymencie w mojej ocenie jeden ze sprytniejszych wariantów - rozkładasz ruch, nie zabijasz marży na wszystkim naraz i dajesz klientowi powód, żeby wracał. Kosztuje za to najwięcej pracy, bo realnie to siedem osobnych dni do zaplanowania.
Cały listopad, czyli Black Month. Ma sens przy długim procesie decyzyjnym, kiedy ludzie porównują produkty i wracają przez tydzień. Wtedy jeden dzień to za mało, żeby ich domknąć.
Cały kwartał. Brzmi szalenie, ale mam konkretny przykład. Jeden ze sklepów, z którymi pracowałem - branża wędkarska - zrobił cały czarny kwartał, z rabatami przez równe trzy miesiące. Produkty się rotowały, ale bez odgórnego kalendarza „w tym tygodniu to, w następnym tamto". Po prostu cały Q4 jako jedna długa akcja.
Powiem uczciwie: to nie jest przepis dla wszystkich. Tam zadziałało, bo asortyment i sezonowość na to pozwalały. W sklepie z produktem kupowanym raz na kilka lat trzy miesiące rabatu to po prostu trzy miesiące oddanej marży.
Zadałbym sobie trzy pytania:
Przy okazji rzecz, którą robi mało kto. Jeden ze sklepów jeszcze przed sezonem przetestował na małym budżecie kilka różnych typów promocji w komunikacji reklamowej - „kup dwa, trzeci gratis", minus 50% na wszystko i kilka innych mechanizmów. Wrzuciliśmy je do kampanii i zobaczyliśmy, na co jego klienci reagują najmocniej. Dzięki temu mogliśmy wybrać wariant, który realnie przemawiał do jego grupy docelowej.
Celowo nie powiem, co wtedy wygrało. Nie robię z tego tajemnicy - po prostu każdy sklep ma innych klientów, inną kategorię i inną wrażliwość cenową. Gdybym napisał „róbcie X, bo tam X wygrało", byłoby to narzucanie gotowca. Z tego warto zabrać co innego: da się to wybadać wcześniej, małym budżetem, zanim postawisz na to cały sezon.
Policzmy jeden przykład.
Sprzedajesz produkt za 100 zł. Kupujesz go za 60 zł. Zarabiasz 40 zł, czyli masz 40% marży.
Przychodzi Black Week i dajesz minus 20%. Klient płaci 80 zł, a produkt nadal kosztuje Cię 60 zł. Zostaje 20 zł.
Zejście z ceny o 20% zabrało połowę zysku ze sztuki. Nie 20% zysku. Połowę. Żeby zarobić tyle samo co przed promocją, musisz sprzedać dwa razy więcej sztuk.
Wiem, że wydaje się to oczywiste. Ale czwarty kwartał to bardzo gorący okres i wiele sklepów zdaje się o tym zapominać pod wpływem agresywnej polityki cenowej konkurencji. Zanim ustawisz jakikolwiek rabat, odejmij go od marży i zobacz, co zostaje. Jeśli chcesz to policzyć dokładnie na swoich danych, przyda się osobny poradnik o liczeniu marży w sklepie na IdoSell.
Powyższy rachunek obejmuje wyłącznie cenę zakupu towaru. W Black Weeku dochodzi reszta:
Policzyłeś, że zostaje Ci 10 zł na sztuce? Realnie może zostać zero.
ROAS to nie jest magiczna liczba, którą wpisujesz w kampanię. ROAS to odbicie Twojej marży. Skoro marża się zmienia, cel też musi.
Break-even ROAS, czyli ten, przy którym wychodzisz na zero, liczysz jako 1 podzielone przez marżę.
Marża 40% → 1 ÷ 0,4 = 2,5. Przy ROAS 2,5 nie zarabiasz nic, cała marża idzie w reklamę.
Ten sam produkt z rabatem 20% → marża spada do 25% → 1 ÷ 0,25 = 4.
Break-even przeskoczył z 2,5 na 4. Sklep, który przez cały rok robi ROAS 5 i wie, że przy tym zarabia, w Black Weeku przy tym samym ROAS 5 może już siedzieć tuż nad kreską - a to jeszcze bez doliczenia darmowej dostawy i kosztów operacyjnych. Jeśli chcesz sobie to przeliczyć na własnych liczbach, mamy do tego prosty kalkulator ROAS i CPA.
Wniosek praktyczny: jeśli schodzisz z ceną, to albo świadomie podnosisz cel ROAS, albo świadomie akceptujesz, że ten okres robisz na mniejszym zysku, bo grasz o wolumen i pozycję. Obie decyzje są w porządku. Nie w porządku jest nie podjąć jej wcale.
Brzmi dobrze i często jest prawdą. Tylko ma sens dopiero wtedy, kiedy masz pomysł, co zrobisz z tym klientem w styczniu. Jeśli go nie masz, to co realnie kupujesz za oddaną marżę? Większy obrót. Więcej paczek, więcej zwrotów, więcej roboty na magazynie - za te same pieniądze, a czasem za mniejsze.
Wolumen sam w sobie nie jest w sumie żadną wartością. Wartością jest klient, który wraca. A on nie wróci dlatego, że raz kupił taniej - wróci wtedy, kiedy dostanie jakiś powód. I ten powód musi istnieć, zanim ustawisz rabat, a nie po fakcie.
W mojej ocenie pytanie nie brzmi „ile mogę zejść", tylko „co ten klient dostanie ode mnie poza ceną". Jeśli odpowiedź brzmi „nic", to rabat nie jest inwestycją w bazę klientów, tylko kosztem, który nigdy nie wróci.
Scenariusz, który widzę często - i nie mówię o jednym sklepie, tylko o powtarzalnym wzorcu. Sklep czeka do ostatniej chwili. Kampanie ruszają na kilka dni przed. Start jest kiepski, a żeby go nadgonić, sklep schodzi z ceną głębiej, niż planował. Efekt zawsze ten sam: marża zjechana, a skala nie urosła tak, jak powinna.
Ile czasu potrzebuje kampania, żeby się nauczyć? To zależy od Twojej grupy docelowej i procesu zakupowego. Inaczej wygląda to przy produkcie za 50 zł kupowanym impulsowo, a inaczej przy czymś za 3000 zł, gdzie klient wraca trzy razy przez dwa tygodnie. Ale jeśli mam podać jedną liczbę jako absolutne minimum, to dwa tygodnie. Dwa tygodnie, zanim w ogóle zaczniesz oceniać, czy to działa.
Od razu zastrzegam: nie jestem prawnikiem i to nie jest porada prawna. Nie będę też przerabiał podstaw - jeśli masz IdoSell i poprawnie skonfigurowane ceny promocyjne, platforma pilnuje za Ciebie prezentacji najniższej ceny na karcie produktu, listingach czy w koszyku. Skupię się na czymś, czego konfiguracja za Ciebie nie rozwiąże, bo to nie kwestia ustawienia, tylko planowania.
Dyrektywa unijna pozwalała państwom członkowskim wprowadzić ułatwienie: przy stopniowo pogłębianej obniżce punktem odniesienia zostaje cena sprzed pierwszej obniżki. Polska z tej możliwości nie skorzystała.
Przykład pochodzi wprost z wyjaśnień Prezesa UOKiK. Skarpetki kosztują 10 zł. Schodzisz z ceną na 8 zł i komunikujesz minus 20% - wszystko gra. Parę dni później schodzisz na 4 zł.
Ile to jest procent obniżki? Większość napisze minus 60%, bo liczy od 10 zł. Poprawnie jest minus 50%, bo liczysz od 8 zł, czyli od najniższej ceny z ostatnich 30 dni.
Konsekwencja dla Black Weeka jest konkretna: każda wcześniejsza promocja - nawet jednodniowa, nawet kilkugodzinna - ustawia punkt odniesienia na kolejne 30 dni. Jeśli w połowie listopada robisz rozgrzewkę przed Black Friday, ta rozgrzewka ogranicza Ci to, co możesz zakomunikować w sam Black Friday. To samo dotyczy przedsprzedaży dla subskrybentów newslettera - cena, którą dasz swoim klubowiczom dwa tygodnie wcześniej, wraca do Ciebie jako punkt odniesienia dla wszystkich.
No i to jest argument, żeby zaplanować listopad jako całość, a nie doklejać akcje w biegu. Żadna konfiguracja tego za Ciebie nie zrobi, bo to decyzja biznesowa podjęta z wyprzedzeniem.
Ona siedzi w jednym słowie. Porównaj dwa komunikaty:
Zasada: jeśli w komunikacie pojawia się obniżenie ceny konkretnego towaru, obowiązek się pojawia. Jeśli mówisz o gratisie - nie. Stąd nieoczywista przewaga, o której wspomniałem przy marży: bonus i gratis są nie tylko często tańsze od rabatu, ale też prostsze prawnie.
Masz w zasadzie dwie drogi, żeby dać klientowi niższą cenę. Możesz obniżyć cenę produktu albo dać kod rabatowy, który klient wpisuje w koszyku. Z punktu widzenia klienta efekt jest podobny - płaci mniej. Z punktu widzenia reklamy produktowej to dwa zupełnie różne światy.
Google Shopping i katalog produktowy Meta nie widzą Twojego sklepu. Widzą feed - czyli plik z listą produktów, w którym każdy produkt ma swoje pola: nazwę, zdjęcie, dostępność i cenę. Jest tam osobne pole na cenę regularną i osobne na cenę promocyjną.
Jeśli obniżysz cenę produktu, obniżka trafia do feedu jako parametr. Google widzi, że cena regularna to 100 zł, a promocyjna 80 zł, i pokazuje to wizualnie - przekreśloną starą ceną i wyróżnieniem nowej. W Meta możesz to dodatkowo podbić etykietami na kreacji.
Kod rabatowy działa w koszyku, a feed o nim nie wie. W Google Shopping i w katalogu Meta Twój produkt wygląda dokładnie tak samo jak wczoraj: pełna cena, zero oznaczenia promocji, zero wyróżnienia. Możesz mieć najlepszą promocję w kategorii i być kompletnie niewidocznym w miejscu, w którym klient porównuje oferty.
Po statystykach ze sklepów, które obsługujemy, widać, że to wyróżnienie realnie przyciąga uwagę. Produkt z widoczną obniżką zbiera więcej zainteresowania niż ten sam produkt bez oznaczenia - bo w morzu identycznych kafelków to jedna z niewielu rzeczy, która wyróżnia go wizualnie.
Tam układ jest porównawczy. Czegoś szukam, wpisuję to w wyszukiwarkę i widzę obok siebie reklamy kilku sklepów naraz, a cena jest jedną z pierwszych rzeczy, po których przejeżdżam wzrokiem.
W Meta takiego układu nie ma. Tam widzę reklamę jednego sprzedawcy, która sama wychodzi do mnie z feedu, i nikt nie ustawia obok trzech konkurentów do porównania. Intencja użytkownika jest inna, bo on w tym momencie niczego nie szukał. Uczciwie dodam: to nie znaczy, że w Meta cena nie ma znaczenia. Ma. Po prostu nie działa tam ten jeden konkretny mechanizm - zestawienie Twojej ceny z cenami konkurencji w jednym rzędzie.
Obniżka ceny w sklepie leci wszędzie - do feedu, do porównywarek, wszędzie tam, gdzie cena z panelu wychodzi na zewnątrz. Nie wybierasz, komu ją dajesz. Kod rabatowy możesz wycelować - dać go tylko ruchowi z jednego, konkretnego źródła, a resztę kanałów zostawić w spokoju.
Mam na to historię z intensywnego sezonu. Sklep na IdoSell, celowo bez podawania branży, sprzedaje na własnej stronie i ma też konto na Allegro. Ceny na sklepie są o kilka złotych wyższe niż na Allegro - czasem niższe, zależnie od produktu. Do tego prowadzi reklamy przez Allegro, czyli te wyświetlane w Google z logo Allegro, przenoszące do konkretnej oferty na marketplace.
Przychodzi sezon. Sprzedaż na sklepie nie rośnie, tylko spada. Powód jest w sumie prosty: sklep konkuruje sam ze sobą - i robi to na gorszej dla siebie stronie, bo na Allegro jest prowizja od sprzedaży, a na własnym sklepie jej nie ma. Każde zamówienie, które polityka cenowa przepchnęła na Allegro, to zamówienie, na którym zarobił mniej.
Nie mówię, że sprzedaż na Allegro jest zła - dla wielu sklepów to sensowny kanał i nie zamierzam nikogo z niego wyganiać. Mówię tylko, jak polityka cenowa w różnych kanałach potrafi spłynąć na ogólną sprzedaż.
W IdoSell do linku - do produktu albo do strony głównej - możesz dokleić parametr discount_code= i nazwę swojego kodu rabatowego. Klient, który wejdzie takim linkiem, widzi od razu ceny po obniżce i nie musi nic wpisywać w koszyku.
Dla jednego klienta zrobiliśmy tak na wybranej grupie produktów reklamowanych w Google Ads. W feedzie zamiast zwykłego linku wysyłamy link z tym parametrem, a w polu ceny promocyjnej podajemy cenę już po obniżce - dzięki czemu produkt wygląda w wynikach na przeceniony i po kliknięciu realnie taki jest. Znam przypadki, gdzie działa do dziś.
Ale muszę powiedzieć wprost, na czym to stoi: to obejście, a nie standardowa ścieżka. Google porównuje cenę z feedu z ceną na stronie i przy takim ustawieniu część produktów bywa odrzucana w Merchant Center - czyli w panelu, przez który Twoje produkty w ogóle trafiają do Google. Zdarzało nam się, że produkty leciały. Nie mówię więc „zróbcie tak". Mówię: to istnieje, u niektórych działa, a jeśli będziesz to testować, to z pełną świadomością ryzyka. Ja bym nie wystawiał na to całego feedu w tygodniu, w którym robisz największą sprzedaż w roku.
Jedna rzecz domykająca wątek Omnibusa: cena w reklamie podlega tym samym przepisom co cena w sklepie, więc feed musi być z nimi zgodny. Nie ma czegoś takiego jak „w sklepie mamy poprawnie, a w reklamie to tylko marketing". Zalando dostało w styczniu 2026 roku karę około 31 mln zł między innymi za brak tej informacji w reklamach. Decyzja jest nieprawomocna, firmie przysługuje odwołanie.
Do uporządkowania samego feedu i ustawień produktów pod kampanie produktowe przyda się osobny poradnik o poprawie wyników reklam produktowych w panelu IdoSell.
Spójne schematy graficzne. Bardzo często widzę sklepy, które prowadzą kampanie w social mediach, w Google Ads i na stronie, ale kreacja mówi o jednej promocji, sklep komunikuje drugą, a na landingu jest jeszcze coś trzeciego. Klient nie robi wtedy żadnej analizy - po prostu wychodzi. Spójność dotyczy też warstwy graficznej.
Zbyt miękka komunikacja. Często widuję sklepy, które boją się napisać wprost, ile wynosi obniżka, i zamiast „minus 40%" piszą „specjalna oferta na wyjątkowy czas". Czasem to ma sens - jeśli masz zżytą społeczność albo mocno zbudowaną markę, możesz sobie na to pozwolić. Ale większość e-commerce w Polsce żyje z dobrej ceny, a w tygodniu, w którym Twój klient dostaje 300 maili z konkretnymi liczbami, „specjalna oferta" jest po prostu niewidzialna.
Landing page. Wkładamy mnóstwo pracy w to, co komunikujemy w reklamie, a prawie w ogóle nie zastanawiamy się, gdzie ten ruch kierujemy. Bardzo często odpowiedź brzmi: na stronę główną albo na zwykłą kategorię, gdzie produkty promocyjne są wymieszane z resztą.
Przykład z innego sezonu, ale mechanizm jest identyczny. Księgarnia internetowa, z którą pracujemy, przed rozpoczęciem roku szkolnego zrobiła dedykowany landing page z podręcznikami - z wyszukiwarką po klasie i po typie szkoły, czyli liceum, technikum i tak dalej. Nie kategoria „podręczniki" z setkami pozycji, tylko narzędzie, które prowadzi rodzica dokładnie tam, gdzie chce trafić. Ten landing realnie zrobił wynik.
Przy Black Weeku logika jest ta sama. Dobrze opracowana promocja zasługuje na własne miejsce - z jasnym komunikatem, z produktami objętymi akcją i bez rozpraszaczy.
Przygotowując ten materiał, miałem intuicję - myślę, że wielu z Was też ją ma - że Black Week to dobra okazja, żeby złapać nowych klientów, którzy zostaną z nami na resztę roku. Brzmi sensownie: ściągasz kogoś ceną, produkt się broni, klient wraca. Sprawdziłem i muszę uczciwie powiedzieć, że dane raczej temu przeczą.
Badanie Bluecore z 2019 roku, najprawdopodobniej z USA, przeprowadzone na 158 markach, pokazało, że ponad połowa zakupów w Black Friday pochodziła od osób kupujących po raz pierwszy. Co do tego, ilu z nich wróci, muszę być precyzyjny: 22% to nie pomiar, tylko prognoza Bluecore na ten rok - oparta na tym, że rok wcześniej wróciło mniej więcej tyle, w ciągu średnio 108 dni. Czyli przy tej skali nie wraca około 80%.
Jest też badanie Michaela Lewisa, opublikowane w Journal of Marketing Research w 2006 roku, które sprawdzało to na poziomie pojedynczych klientów. Wniosek: klient pozyskany rabatem rzędu 35% ma mniej więcej połowę wartości życiowej w porównaniu z klientem pozyskanym bez promocji.
I tu wraca liczba z początku. Średnia zniżka na IdoSell w Black Friday 2025 to 24,77% - czyli polski e-commerce, patrząc na tę średnią, siedzi poniżej progu, przy którym rabat zaczyna niszczyć wartość klienta. To dobra wiadomość, ale pamiętaj, że to jest średnia, a Ty masz swoją własną.
Skoro Black Week słabo działa jako narzędzie zdobywania nowych klientów, to gdzie działa naprawdę? Te same dane pokazują, że przez cały rok przeciętny sklep odzyskuje około 6,5% uśpionych klientów, a w sam Black Friday 13% zakupów pochodzi od klientów reaktywowanych. Dwukrotność całorocznej stopy w jeden dzień.
Zmienia to sposób myślenia o kampaniach w tym okresie. Zamiast celować wyłącznie w nowych użytkowników, warto poważnie potraktować własną bazę - czyli tych, którzy kupili raz rok temu i po prostu zniknęli.
Zaznaczę uczciwie: ja tych badań nie robiłem, a dane są głównie z rynków zagranicznych. Sprawdź je sam i wyrób sobie własne zdanie. Ale kierunek wydaje mi się na tyle wyraźny, że warto mieć go z tyłu głowy, planując, w kogo celujesz kampaniami w listopadzie.
To wszystko są jednak moje obserwacje i cudze dane. Twój sklep, Twoja marża i Twój klient mogą działać inaczej - i nie mam zamiaru wmawiać Ci, że jest jeden dobry model. Jest model dobry dla Ciebie, a znaleźć go możesz tylko sprawdzając na własnych liczbach.
Jeśli masz swoje przemyślenia, swoje „ale" albo pytanie, jak zastosować to w konkretnej niszy - zostaw komentarz pod odcinkiem. Z takich rozmów zwykle wychodzą najlepsze pomysły na kolejne materiały.
W tym artykule blogowym przedstawię krok po kroku, co należy zrobić, aby wdrożyć „One Click Return", czyli, jak sama nazwa mówi, ułatwienie zwrotu produktów dla klientów Twojego sklepu internetowego opartego o platformę IdoSell. Termin na wdrożenie to 19 czerwca 2026 r.
W internecie znajdziesz dziesiątki artykułów na ten temat. Jeśli chcesz wdrożyć do swojego sklepu tę dyrektywę, to zapewne już dokładnie wiesz, czym ona jest, a jeśli nie, to zapraszam do artykułu: Czym jest dyrektywa odstąpienia od umowy "One Click Return" - Dyrektywa 2023/2673.
W skrócie:
Dyrektywa (UE) 2023/2673 to unijna nowelizacja przepisów konsumenckich (dyrektywy 2011/83/UE), która przez nowy art. 11a nakłada na sklepy internetowe B2C obowiązek udostępnienia prostej, elektronicznej funkcji odstąpienia od umowy, działającej według zasady „odstąpić ma być co najmniej tak łatwo, jak się kupiło". Nie zmienia ona istniejącego prawa (14 dni na odstąpienie obowiązuje od 2014 r.), lecz dokłada obowiązkowy, stale widoczny kanał odstąpienia online, który sklepy muszą wdrożyć do 19 czerwca 2026 r.
[ PLACEHOLDER: MIEJSCE NA BLOK CTA. Do uzupełnienia lub usunięcia przed publikacją. ]

Wejdź w Sklep → Szablon sklepu. Widnieją 3 typy oznaczeń:
a) Własny, Composer: sprawdź w bloku Ustawienia (po prawej stronie kafla szablonu) checkbox Automatycznie aktualizuj szablony oraz komponenty Standard. Jeśli jest zaznaczony i nie podmieniałeś komponentów na własne, komponenty dostaniesz automatycznie. Pracy wymagają tylko komponenty, które nadpisałeś, oraz literały, które ręcznie zmieniałeś.
b) Standard: jeśli w tym samym bloku Ustawienia masz zaznaczone Automatycznie aktualizuj szablony oraz komponenty Standard, nie jest wymagana żadna praca w szablonie sklepu.
c) Własny, XSLT: wymagana jest praca programisty, który doda odpowiednie komponenty oraz podmieni literały.

Które kroki Cię dotyczą:
| Typ szablonu | Kroki 2–3 | Krok 4 (przycisk) | Krok 5 (stopka) | Krok 6 (maile) | Krok 7 (regulamin) |
|---|---|---|---|---|---|
| Standard z automatyczną aktualizacją | nie wymaga pracy | tylko weryfikacja | zmienia się automatycznie | TAK | TAK |
| Własny, Composer | TAK | weryfikacja + ew. podmiana komponentu | TAK | TAK | TAK |
| Własny, XSLT | TAK | praca programisty | TAK | TAK | TAK |
Kroki 6 i 7 dotyczą każdego sklepu, także tego na szablonie Standard.
Możesz wymusić, aby ładował się domyślny formularz zwrotu z szablonu Standard.
Wejdź w Ustawienia → Konfiguracja zwrotów i reklamacji i na samym dole będziesz mógł zaznaczyć opcję Wyświetlaj domyślny kreator odstąpienia od umowy.

W tym samym module znajdziesz drugą opcję: Umożliw klientom odstąpienie od umowy w sposób tradycyjny - poprzez odesłanie przesyłki wraz z papierowym formularzem odstąpienia. Jeśli masz aktywną usługę Smile, informacja o tej możliwości wyświetli się na stronie /returns-open oraz w wiadomości transakcyjnej o wysłaniu zamówienia. Dyrektywa nie zabrania papierowej ścieżki, więc możesz ją zostawić, ale nie jest ona zamiennikiem kreatora online. Obie opcje IdoSell opisuje w artykule One Click Return - Dyrektywa odstąpienia od umowy.
Ten krok dotyczy tylko sklepów bez szablonu Standard. Podstrony zwrotów i panelu klienta trzeba w nich wskazać ręcznie, żeby ładowały się z szablonu Core. Sama opcja jest szerzej opisana w dokumentacji IdoSell: Kroki procesu zakupowego - custom COP.
Wejdź w Sklep → Proces zakupowy (COP) → Kroki procesu zakupowego.
W Kroki procesu zakupowego zaznacz tylko określone są brane z innego szablonu strony niż aktywny.
W Szablon, z którego mają być brane kroki procesu zakupowego wybierz domyślny szablon Core.
W Ładuj zmiany wprowadzone do własnego arkusza styli CSS (tzw. pliku custom.css) zaznacz z powyższego szablonu. Sprawdź przy tym, czy w swoim aktualnym szablonie nie ładujesz przypadkiem jakichś własnych plików custom.css.
Szczegóły zamówienia oraz Zwroty produktów są już zaznaczone i zablokowane. Ustawia je za Ciebie domyślny kreator włączony w kroku 2. Zaznacz jeszcze Podstrony panelu klienta.
Dokładnie tak, jak przedstawiono na zrzucie ekranu poniżej:

Po zmianie tych ustawień zostanie wymuszony szablon Core, więc:
a) Jest to dość poważna zmiana, więc sprawdź te podstrony i przejdź przez proces zakupowy, czy wszystko działa i wygląda poprawnie. Pamiętaj przy tym, że te podstrony działają w tzw. tunelu zakupowym. IdoSell celowo ogranicza na nich liczbę elementów interfejsu do minimum, żeby skupić uwagę konsumenta na procesie. Jeśli wyglądają uboższo niż reszta sklepu, to zachowanie zamierzone, nie błąd. Sprawdzaj więc działanie, a nie zgodność wizualną z Twoim szablonem.
b) Jeśli były modyfikowane jakieś literały w Twoim szablonie, będzie konieczna ich podmiana.
Tabela literałów, które uległy zmianie:
| PRZED ZMIANĄ | PO ZMIANIE |
|---|---|
| Aby zwrócić produkt podaj numer zamówienia, w którym został wysłany (znajdziesz go w wiadomości e-mail, którą otrzymałeś po złożeniu zamówienia) oraz numer telefonu lub adres e-mail | Aby odstąpić od umowy, podaj numer zamówienia (znajdziesz go w wiadomości e-mail potwierdzającej zawarcie umowy) oraz adres e-mail lub numer telefonu użyty przy składaniu zamówienia. |
| data zwrotu | Data odstąpienia |
| Lista Twoich zwrotów | Lista Twoich odstąpień od umowy |
| id zwrotu | Numer odstąpienia |
| Zwroty | Odstąpienie od umowy |
| Wybierz produkty do zwrotu | Odstąpienie od umowy (oświadczenie) - wybierz produkty |
| zwrot anulowany | Odstąpienie od umowy zostało przez Ciebie wycofane |
| Zgłoszenie zwrotu zostało dodane | Odstąpienie od umowy zostało przyjęte - zwrot nadaj samodzielnie |
| Klient wygenerował zwrot - wyśle go samodzielnie | Odstąpienie od umowy zostało przyjęte - zwrot nadaj samodzielnie |
| klient wygenerował zwrot - wyśle go samodzielnie | odstąpienie od umowy zostało przyjęte - zwrot nadaj samodzielnie |
| Zwrot został anulowany | Odstąpienie od umowy zostało wycofane |
| Dodaj zgłoszenie zwrotu | Potwierdzam odstąpienie od umowy |
| Produkty do zwrotu | Produkty do zwrotu w ramach odstąpienia od umowy |
| Wszystkie dodane zwroty | Wszystkie odstąpienia |
| Wybierz zamówienie, z którego chcesz zwrócić produkt | Wybierz zamówienie do odstąpienia od umowy |
| Wybierz zamówienie, z którego chcesz zwrócić produkty | Wybierz zamówienie do odstąpienia od umowy |
| Anuluj zwrot | Wycofaj odstąpienie |
| Anulowanie zwrotu jest czynnością nieodwracalną. Aby kontynuować wciśnij przycisk "Anuluj zwrot" | Wycofanie odstąpienia od umowy jest czynnością nieodwracalną. Aby kontynuować wciśnij przycisk "Wycofaj odstąpienie." |
| Anulowanie zwrotu jest czynnością nieodwracalną. Aby kontynuować wciśnij przycisk "Anuluj zwrot" | Wycofanie odstąpienia od umowy jest czynnością nieodwracalną. Aby kontynuować wciśnij przycisk "Wycofaj odstąpienie" |
| Anulowanie zwrotu jest czynnością nieodwracalną. Aby kontynuować wciśnij przycisk anuluj zwrot | Wycofanie odstąpienia od umowy jest czynnością nieodwracalną. Aby kontynuować wciśnij przycisk wycofaj odstąpienie |
| Zarządzaj swoimi zwrotami produktów. W tej sekcji możesz dodać zwrot zakupionego u nas produktu oraz wyświetlić informacje o zgłoszonych wcześniej w naszym sklepie zwrotach | Zarządzaj swoimi odstąpieniami od umowy. W tej sekcji możesz złożyć odstąpienie od umowy oraz sprawdzić status wcześniej złożonych zgłoszeń |
| Zatwierdź Twój zwrot | Zatwierdź odstąpienie od umowy |
| Dodaj zwrot | Złóż odstąpienie |
| Anulowanie zamówienia jest czynnością nieodwracalną. Aby kontynuować wciśnij przycisk OK | Odstąpienie od umowy jest czynnością nieodwracalną. Jeżeli zamówienie zostało opłacone, zwrot środków nastąpi tą samą metodą płatności, którą opłacono zamówienie. Aby kontynuować wciśnij przycisk OK. |
| Anuluj zamówienie | Odstąp od umowy |
| Anulowanie zwrotu | Wycofaj odstąpienie |
Na końcu materiału pokażę jeszcze, jak przy użyciu Notepad++ robić porównanie poprzedniej wersji wiadomości transakcyjnej, regulaminu lub innych treści do tej domyślnej.
Przycisk odstąpienia od umowy powinien być widoczny od razu po złożeniu zamówienia, więc sprawdź, czy wyświetla się on na podstronie szczegółów zamówienia, jak ukazano na zdjęciu poniżej.

Możesz to zrobić na 3 sposoby:
a) Złożyć zamówienie.
b) Użyć opcji „Sprawdzenie statusu zamówienia" na Twoim sklepie, np. polzoo.pl/order-open.php

c) Wejść na zamówienie z poziomu panelu IdoSell i kliknąć „Podgląd zamówienia w sklepie".

Uwaga! Pamiętaj, że zamówienie musi być na statusie niezrealizowanym. Przycisk pokazuje się przy zamówieniu złożonym i opłaconym, ale jeszcze niewysłanym.
Co się dzieje po kliknięciu tego przycisku: zamówienie zostaje wstrzymane, a obsługa sklepu otrzymuje notatkę informującą o odstąpieniu od umowy. Przygotuj na to procedurę w obsłudze, żeby takie zamówienia nie zostały bez reakcji.
Przycisk na szczegółach zamówienia to jednak tylko jedna ze ścieżek. Po wysłaniu paczki odstąpienie odbywa się już przez kreator odstąpienia od umowy (/returns-open), dostępny ze stopki sklepu i z panelu klienta. Dyrektywa wymaga, aby możliwość odstąpienia była dostępna przez cały okres ustawowego prawa odstąpienia, standardowo 14 dni od odbioru towaru, a nie tylko przed wysyłką. Dlatego przycisk testuj na zamówieniu niewysłanym, a kreator na zamówieniu wysłanym.
Jeśli masz szablon Composer lub Własny, to możesz dodać przycisk poprzez podmianę komponentu.


Na szablonie Standard link zmienia nazwę automatycznie, więc ten krok Cię nie dotyczy. Sprawdź tylko w stopce, czy zamiast „Chcę zwrócić produkt" widzisz już „Chcę odstąpić od umowy".
Jeśli nie (bo nadpisałeś ten literał albo masz własne menu w stopce), zmień nazwę linku Chcę zwrócić produkt na Chcę odstąpić od umowy ręcznie.

a) Jeśli Twój szablon korzysta z domyślnych menu z szablonów Standard, wejdź w Composer, a następnie w zakładkę Literały i Tłumaczenia i wybierz tłumaczenie z języka Polski na język Polski.
b) Jeśli Twój szablon nie korzysta z domyślnego menu, prawdopodobnie możesz to edytować w węzłach menu2, menu3 lub menu4.
Języki takie jak (stan na 30.07.2026):
posiadają już wykonane tłumaczenia oraz literały, więc:
a) Jeśli korzystasz z szablonów domyślnych, to nic nie musisz robić.
b) Może tak być, że nie masz ustawionej opcji „Domyślny szablon", ale tak naprawdę korzystasz z jakiejś starszej wersji domyślnych wiadomości, więc ustaw Szablon domyślny: tak. Robisz to osobno w każdej zakładce języka. Możesz też skorzystać z przycisku Powiel we wszystkich językach, ale najpierw upewnij się, że nie nadpiszesz tym własnych tłumaczeń.

c) Jednak jeśli posiadasz modyfikowane wiadomości transakcyjne maili, to musisz podmienić literały ręcznie lub tłumaczyć je z innego języka. Samą edycję maili IdoSell opisuje w artykule Wiadomości transakcyjne (e-mail i SMS).
Lista wiadomości transakcyjnych, które ulegały zmianie:
Wejdź w moduł Regulamin, zgody, polityki, wybierz sklep i Kraj, a następnie zaktualizuj dwie zakładki: Regulamin sklepu oraz Zasady dotyczące zwrotów, każdą osobno dla każdego języka.

Osobiście najczęściej korzystam z programu Notepad++ oraz wtyczki Compare.
Następnie wystarczy otworzyć kod HTML lub dowolny tekst w tym programie i kliknąć Wtyczki -> Compare -> Compare.

Do 19 czerwca 2026 r. Obowiązek wynika z art. 11a dyrektywy 2011/83/UE, dodanego przez dyrektywę (UE) 2023/2673. Od tego dnia odstąpienie od umowy w sklepie internetowym musi być możliwe elektronicznie, bez wychodzenia ze sklepu.
Tak, dwóch kroków. Kreator, przycisk w zamówieniu i link w stopce zmieniają się automatycznie, ale wiadomości transakcyjne (krok 6) oraz regulamin i zasady dotyczące zwrotów (krok 7) musisz sprawdzić i ustawić samodzielnie.
Nie. Dyrektywa wymaga elektronicznej funkcji odstąpienia dostępnej w sklepie, a nie samego dokumentu do wydrukowania. Papierową ścieżkę możesz zostawić jako opcję dodatkową (krok 2), ale nie zastąpi ona kreatora online.
Kroki 2 i 3 to ustawienia w panelu, więc zrobisz je samodzielnie. Programisty wymaga dopiero dodanie komponentów i podmiana literałów w samym szablonie. Jeśli nie masz kogo o to poprosić, napisz do nas i wycenimy zakres prac.
Cała robota rozbija się o jedno: co Twój szablon dostaje od IdoSell automatycznie, a co musisz domknąć ręcznie. Sklep na szablonie Standard ma do zrobienia dwa kroki, czyli domyślny szablon wiadomości transakcyjnych i regulamin. Sklep na szablonie własnym, a szczególnie XSLT, ma do zrobienia wszystkie siedem.
Termin to 19 czerwca 2026 r. i nie ma sensu zostawiać tego na czerwiec. Przy szablonie XSLT samo dodanie komponentów i podmiana literałów to praca programisty, a potem trzeba jeszcze przejść cały proces odstąpienia i sprawdzić, czy działa.
Jeśli nie chcesz robić tego samodzielnie, zrobimy to za Ciebie. W IdoMods pracujemy na IdoSell codziennie: sprawdzimy, w jakim stanie jest Twój szablon, wycenimy zakres i wdrożymy zmiany razem z literałami, komponentami, wiadomościami transakcyjnymi i regulaminem.
Napisz do nas, podaj typ swojego szablonu, a odeślemy zakres prac i wycenę. [do zmiany]
Od 19 czerwca 2026 r. każdy sklep internetowy sprzedający konsumentom w Unii Europejskiej musi udostępnić prostą, elektroniczną funkcję odstąpienia od umowy. W sieci przyjęły się na to dwa hasła: „one-click return" i „nowe prawo zwrotów". Oba są mylące i za chwilę wyjaśnię, dlaczego. Ten tekst tłumaczy, czym naprawdę jest dyrektywa (UE) 2023/2673, co dokłada do przepisów, które już obowiązują, i kogo dotyczy. Jak wdrożyć ją krok po kroku na IdoSell, opisuję w osobnym artykule.
Formalnie dyrektywa (UE) 2023/2673 z 22 listopada 2023 r. dotyczy umów o usługi finansowe zawieranych na odległość. Porządkuje zasady sprzedaży online produktów bankowych, ubezpieczeniowych czy kredytowych i uchyla starą dyrektywę 2002/65/WE. Gdyby na tym się kończyło, zwykłego sklepu z odzieżą czy elektroniką w ogóle by nie ruszała.
Przy okazji stało się jednak coś ważniejszego dla e-commerce. Unijny ustawodawca dopisał do konsumenckiej dyrektywy 2011/83/UE nowy art. 11a, czyli funkcję odstąpienia, i nadał mu charakter horyzontalny. Motyw 37 dyrektywy mówi wprost, że obowiązek ten stosuje się nie tylko do usług finansowych, ale do wszystkich umów zawieranych na odległość objętych prawem odstąpienia. W praktyce dotyczy więc niemal każdego sklepu internetowego B2C. Założenie „sprzedaję buty, więc mnie to nie obchodzi" jest po prostu błędne.
Art. 11a nakłada na ten mechanizm kilka konkretnych wymogów:
Dochodzą do tego dwie rzeczy, o których łatwo zapomnieć. Konsument musi mieć możliwość częściowego odstąpienia, czyli wyboru pojedynczych produktów, a nie tylko całego zamówienia. Cały proces obejmuje też zakaz dark patterns: odstąpienie nie może być trudniejsze niż zakup. Zmienia się również jeden obowiązek informacyjny. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 6 ust. 1 lit. h) trzeba poinformować konsumenta, że funkcja istnieje i gdzie ją znaleźć (aktualizacji wymaga też pouczenie o odstąpieniu z załącznika I).

Tu tkwi najczęstsze nieporozumienie. Wiele „nowości", które krążą po sieci, obowiązuje w Polsce od 2014 r. na mocy ustawy o prawach konsumenta wdrażającej dyrektywę 2011/83/UE. Poniższa tabela pokazuje, co jest stare, a co faktycznie dokłada dyrektywa 2023/2673:
| Obowiązuje już od 2014 r. (ustawa o prawach konsumenta) | Realnie nowe w dyrektywie 2023/2673 (art. 11a) |
|---|---|
| 14 dni na odstąpienie bez podania przyczyny | Obowiązkowa elektroniczna funkcja odstąpienia w interfejsie sklepu |
| Ustawowy wzór formularza odstąpienia | Osobny krok potwierdzenia zamiaru („potwierdź odstąpienie") |
| Obowiązki informacyjne o prawie odstąpienia | Potwierdzenie otrzymania na trwałym nośniku, z datą i godziną |
| Zwrot płatności w ciągu 14 dni | Możliwość częściowego odstąpienia (wybór pojedynczych produktów) |
| Zasady zwrotu kosztów odesłania | Wyraźny zakaz dark patterns i obowiązek wskazania, gdzie znaleźć funkcję |
Formularz PDF czy odstąpienie e-mailem nadal są dopuszczalne, ale jako jedyny kanał już nie wystarczą. Funkcja online staje się obowiązkowym minimum.
Przy okazji uporządkujmy pojęcia, bo blogi mieszają je nagminnie. Odstąpienie od umowy (oświadczenie woli w 14 dni, bez przyczyny) to nie to samo, co zwrot (fizyczne odesłanie towaru i pieniędzy, będące dopiero skutkiem odstąpienia) ani reklamacja (rękojmia albo gwarancja, gdy towar jest wadliwy). Dyrektywa dotyczy wyłącznie odstąpienia, dlatego przycisku nie należy nazywać „Zwrot" ani „Reklamacja".
Obowiązek dotyczy relacji z konsumentem. Dyrektywa 2011/83/UE chroni „konsumenta", a art. 11a jest przepisem konsumenckim, więc funkcja odstąpienia obowiązuje w umowach B2C zawieranych online. Czysta sprzedaż B2B, gdzie obie strony to przedsiębiorcy, a zakup ma charakter zawodowy, jest poza zakresem: nie ma tam ustawowego prawa odstąpienia, więc nie ma obowiązku przycisku.
Jest jednak pułapka, którą pomija większość poradników. W polskim prawie obowiązuje art. 7aa ustawy o prawach konsumenta, czyli tzw. „przedsiębiorca na prawach konsumenta". Osoba fizyczna prowadząca jednoosobową działalność, która kupuje coś bez związku z jej zawodowym charakterem (weryfikacja m.in. po PKD w CEIDG), korzysta z prawa odstąpienia tak jak konsument. Wniosek jest praktyczny: jeśli prowadzisz sklep mieszany B2C i B2B i sprzedajesz też jednoosobowym firmom, funkcję odstąpienia musisz udostępnić również tej grupie. Nie możesz ograniczyć jej wyłącznie do kont oznaczonych jako „konsument".

Na koniec przypomnienie: przycisk nie dotyczy umów wyłączonych z prawa odstąpienia (art. 38 u.p.k.). Chodzi m.in. o towary na indywidualne zamówienie, szybko psujące się, zapieczętowane ze względów higienicznych po otwarciu czy treści cyfrowe, których spełnianie rozpoczęto za zgodą konsumenta.
Dwie daty, które w komentarzach często zlewają się w jedną:

Polska jest spóźniona z transpozycją. Wdrożenie nie wymaga nowej ustawy, wystarczy punktowa nowelizacja ustawy o prawach konsumenta, a prace prowadzi UOKiK. Dla sklepu wniosek jest prosty: obowiązek biznesowy wiąże od 19 czerwca 2026 r., więc warto przygotować się niezależnie od tempa ustawodawcy.
W sieci krążą sprzeczne kwoty („do 4%", „do 10% obrotu"). Rozdzielmy dwa różne reżimy, bo dyrektywa 2023/2673 nie wprowadza jednej „kary za brak przycisku":
Osobno działają skutki braku informacji, mylnie przedstawiane jako „automatyczna sankcja". Jeśli nie poinformujesz konsumenta o prawie odstąpienia, termin wydłuża się do 12 miesięcy. Jeśli nie poinformujesz go o kosztach odesłania, koszty te obciążają sprzedawcę. To istniejące mechanizmy z ustawy o prawach konsumenta, a nie nowa kara za sam brak przycisku.
I jeszcze jedno częste pomylenie aktów. Obowiązek dostępności cyfrowej (WCAG 2.1) wynika z European Accessibility Act, czyli dyrektywy 2019/882 stosowanej od 28 czerwca 2025 r., a nie z dyrektywy 2023/2673. Obowiązek jest realny, ale pochodzi z innego przepisu.
Nie w części czysto B2B; funkcja odstąpienia jest wymogiem konsumenckim. Ale w sklepach mieszanych trzeba objąć nią też jednoosobowe firmy kupujące „niezawodowo" (art. 7aa u.p.k.).
Nie. To popularny skrót, ale zgodna funkcja wymaga co najmniej dwóch kroków: złożenia oświadczenia i osobnego potwierdzenia, a potem potwierdzenia otrzymania na trwałym nośniku
Nie. Dla towarów zostaje 14 dni bez podania przyczyny. Dyrektywa nie zmienia długości terminu, dodaje tylko kanał, którym konsument składa oświadczenie.
Do 19 czerwca 2026 r. Transpozycja do prawa polskiego miała nastąpić do 19 grudnia 2025 r., ale deadline zgodności sklepu to data stosowania, czyli 19 czerwca 2026 r.
Jako opcje dodatkowe tak, pozostają dopuszczalne. Jako jedyny kanał nie. Funkcja online jest obowiązkowym minimum.
Dyrektywa 2023/2673 nie wywraca prawa konsumenckiego do góry nogami. Dokłada jeden konkretny obowiązek: łatwą, elektroniczną funkcję odstąpienia od umowy, działającą według zasady „równie łatwo, jak zawarcie umowy". Reszta, czyli 14 dni, formularz i obowiązki informacyjne, obowiązuje od lat.
Jak krok po kroku wdrożyć funkcję odstąpienia w sklepie na IdoSell, przeczytasz w wpisie: Jak wdrożyć dyrektywę one click return na IdoSell?
W tym artykule pokażę Ci krok po kroku, jak wdrożyć mój autorski i całkowicie bezpłatny skrypt do Google Ads, dzięki któremu posegmentujesz swoje produkty w reklamach na podstawie ich marży - w pełni automatycznie, bez konieczności liczenia marży ręcznie. Pokażę Ci również, jak przygotować feed produktowy w panelu IdoSell oraz jak wpiąć gotowy arkusz do Google Merchant Center, aby etykiety pojawiły się w Twoich kampaniach.
Zanim przejdziemy do części praktycznej, wyjaśnię Ci bez wchodzenia w techniczne szczegóły, jak działa całe rozwiązanie.
W pierwszej kolejności tworzymy feed produktowy, który zawiera trzy informacje:
Następnie feed wgrywamy do przygotowanego przeze mnie szablonu arkusza Google, który pobiera z niego potrzebne informacje. Po uzupełnieniu kilku pól konfiguracji ustawiamy regułę uruchamiającą skrypt, która automatycznie obliczy marżę i poetykietuje towary według zdefiniowanych przez nas progów.
Na koniec wpinamy arkusz do Google Merchant Center, dzięki czemu etykiety pojawią się w Google Ads jako etykieta niestandardowa (custom label). Od tego momentu możemy rotować towarami w kampaniach bez ręcznego ich przesuwania.
Jeśli uda Ci się wynegocjować lepszą cenę u dostawcy i zaktualizujesz ją w IdoSell, to taki produkt automatycznie przeskoczy np. z etykiety średnia marża na wysoką marżę i trafi do kampanii z innymi ustawieniami. Zero ręcznej roboty.

Dwie rzeczy, które musisz wiedzieć przed wdrożeniem:
Do wdrożenia potrzebujesz trzech rzeczy, które pobierzesz z tego wpisu:
W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować Dominikowi Matyjaskowi za utworzenie sterownika do feedu.
W panelu IdoSell udajemy się do zakładki Porównywarki cen, pasaże handlowe i katalogi. Następnie dodajemy nowy serwis, wybierając z listy Pozostałe (wymagające konfiguracji).

Po nadaniu nazwy przechodzimy do konfiguracji:

Zwróć uwagę na język feedu - jeśli prowadzisz kilka wersji językowych sklepu, upewnij się, że feed generuje się dla właściwego języka. W moim przypadku musiałem go zmienić, ponieważ miałem otwarty panel sklepu rumuńskiego.
Po wklejeniu sterownika sprawdź jeszcze na szybko podgląd wyników, żeby upewnić się, że wszystkie dane są poprawnie generowane w feedzie.
Jeśli wszystko się zgadza, klikamy Zapisz. Teraz niestety musimy uzbroić się w cierpliwość - na wygenerowanie feedu IdoSell potrzebuje co najmniej kilku godzin. Po upływie tego czasu wracamy do serwisu i w Operacjach wybieramy opcję Plik eksportu.
Rada: jeśli masz na sklepie bardzo dużo produktów, nie klikaj (tak jak ja) opcji sprawdź plik eksportu - Twój komputer może mieć spore problemy z otwarciem tak dużego pliku XML.
To, co interesuje nas najbardziej, to link do feedu - kopiujemy go, będzie potrzebny w kolejnym kroku.

Otwieramy pobrany wcześniej szablon arkusza i przechodzimy do zakładki Dane. W komórkę A3 wklejamy formułę:
=ARRAYFORMULA(SPLIT(IMPORTXML("linkdofeedu.xml";"//item");";"))Code language: JavaScript (javascript)
Oczywiście w miejsce linkdofeedu.xml wklejamy skopiowany wcześniej link do naszego feedu.
Uwaga: zależnie od ustawień języka Twoich Arkuszy Google formuła może wymagać średnika (;) lub przecinka (,) jako separatora argumentów. U mnie zadziałał akurat średnik - jeśli formuła zwraca błąd, po prostu zamień separatory.
Przy pierwszym użyciu Google poprosi Cię o autoryzację funkcji IMPORTXML - zatwierdzamy i po chwili w arkuszu powinny pojawić się dane z feedu.
Wchodzimy w Rozszerzenia → Apps Script - znajdziemy tam gotowy skrypt, który czeka na użycie. Zanim go jednak uruchomimy, ustawimy regułę (wyzwalacz), dzięki której skrypt będzie odpalał się automatycznie każdego dnia.
Na pasku po lewej stronie wybieramy Reguły i dodajemy nowy wyzwalacz z następującą konfiguracją:
przeliczEtykiety,
Zapisujemy wyzwalacz i wracamy do arkusza, aby dokończyć konfigurację. Godziną uruchamiania zajmiemy się jeszcze raz pod koniec poradnika - kolejność aktualizacji ma tutaj duże znaczenie.
Zatrzymajmy się tutaj na chwilę, ponieważ zakładka Konfiguracja jest kluczowa dla działania całego skryptu. Omówię każde pole po kolei:

Przechodzimy do Google Merchant Center, następnie Ustawienia → Źródła danych.
Tworzymy nowe źródło dodatkowe, a jako sposób przesyłania danych wybieramy Użyj arkuszy Google. Google utworzy dla nas kopię arkusza w formacie, jakiego wymaga - nic tutaj nie musimy zmieniać. Kopiujemy link do utworzonego arkusza i wklejamy go do naszej zakładki Konfiguracja w polu Link do arkusza GMC.

Nie kończymy jeszcze tworzenia źródła w GMC - najpierw upewnijmy się, że skrypt faktycznie wypełni arkusz danymi.
Aby nie czekać do kolejnego dnia na automatyczne uruchomienie, wyjątkowo odpalimy skrypt ręcznie. Wracamy do Rozszerzenia → Apps Script.
Ważne: zanim klikniesz Uruchom, upewnij się, że wybrana funkcja to
przeliczEtykiety, a nieonOpen.

Po chwili w konsoli powinniśmy zobaczyć informację, że skrypt zakończył działanie. Wracamy do arkusza i sprawdzamy:
Jeśli wszystko śmiga - wracamy do Google Merchant Center i dokańczamy tworzenie dodatkowego źródła danych. Klikamy Dalej, a następnie wyszukujemy nasz feed podstawowy, który zostanie uzupełniony etykietami. Klikamy Utwórz i w przeciągu kilku minut (w zależności od liczby towarów) wyświetlana liczba przetworzonych produktów powinna zacząć rosnąć.
Teraz możemy w sekcji Produkty sprawdzić na przykładowym towarze, czy nowa etykieta faktycznie się pojawiła.

Jak widać - mamy sukces. Ale to jeszcze nie wszystko.
To krok, o którym najłatwiej zapomnieć, a bez niego całość może działać na nieaktualnych danych. Musimy ustawić godziny aktualizacji tak, aby wszystko odbywało się w odpowiedniej kolejności:

Dzięki temu każdego dnia dane przepływają w kolejności: IdoSell → feed → skrypt → etykiety → Google Ads, zawsze na świeżych cenach.
Na koniec, już dla formalności, sprawdzamy czy etykieta jest widoczna w Google Ads. W sekcji Produkty wchodzimy w Etykiety własne - powinniśmy zobaczyć naszą etykietę (u mnie Etykieta własna 2), do której powoli wgrywają się produkty.

Od tego momentu możesz budować kampanie oparte o segmenty marżowe- np. produkty z wysoką marżą kierować do kampanii z wyższym docelowym ROAS-em budżetem, a produkty z etykietą strata czy brak danych całkowicie wykluczyć z reklam.
Dzięki temu rozwiązaniu zyskujesz w pełni automatyczną segmentację produktów według marży, która:
Pamiętaj jednak, że segmentacja marżowa to jedno z wielu możliwych podejść - przetestuj je na swoim koncie i zweryfikuj wyniki, zanim uznasz je za docelowe.
Jeśli szukasz więcej poradników do kampanii reklamowych lub masz pytania dotyczące wdrożenia, dołącz do naszej społeczności wokół IdoSell, gdzie ja oraz inni specjaliści udzielimy Ci bezpłatnej rady.
W tym materiale, dowiesz się jak połączyć i skonfigurować Krajowy System e-Faktur z Twoim sklepem na platformie IdoSell. Dowiesz się także jak edytować szablony wystawianych dokumentów z kodem QR, a także jakie błędy dalej są obecne w integracji. Zgromadzone informacje są aktualne na dzień 27 marca 2026 roku, a wiele wcześniejszych błędów zostało już załatanych przez IAI.
Zanim zaczniemy cokolwiek konfigurować w panelu, musisz udać się na rządową stronę ksef.podatki.gov.pl. Należy kliknąc przycisk "Zaloguj do KSeF". W tym poradniku skupię się głównie na połączeniu systemu z IdoSell, a nie dokładnym rozwinięciu wszystkich wątków związanych z KSeF. W moim przypadku skorzystałem z możliwości zalogowania przez login.gov.pl, Ty możesz użyć też innych opcji tj. certyfikat kwalifikowany lub odcisk palca certyfikatu kwalifikowanego.
Po podaniu NIP naszej firmy musisz zalogować się do aplikacji mobilnej m-obywatel. Pełny poradnik autoryzacji znajdziesz w oficjalnym rządowym filmiku.
Po zalogowaniu zobaczysz panel KSeF - nie będę tłumaczyć wszystkich modułów, a skupię się na tych, potrzebnych do połączenia z IdoSell, czyli Tokeny oraz Certyfikaty.
IdoSell korzysta z certyfikatów.

Aby wygenerować certyfikat, musimy rozwinąć moduł Certyfikaty i wybrać opcję "Wniosku o certyfikat".

Dostęp do certyfikatu uprawnia do przeglądania, a nawet wystawiania faktur w Twoim imieniu. Upewnij się, że hasło nie będzie łatwe do odgadnięcia.
Następnie musimy wybrać przeznaczenie dla naszego certyfikatu - będziemy potrzebowali obu opcji, ale proces musimy przejść dwukrotnie, w zależności od tego, którą opcję chcemy wygenerować najpierw.

Po wygenerowania niezależnie od przeznaczenia, powinniśmy otrzymać do pobrania 2 typy plików o rozszerzeniach .key oraz .crt. Pliki należy trzymać w bezpiecznym miejscu.
Nie przesyłaj w mailu, a jeśli musisz to spakuj w .zip, wymyśl trudne hasło i wyślij je innym komunikatorem np. sms, WhatsApp.
Przy okazji, zapraszam na grupę na Facebook, WhatsApp lud Discord gdzie budujemy społeczność która wzajemnie pomaga w tematach IdoSell oraz ogólnych e-commerce -> https://idomods.pl/darmowa-pomoc-idosell
W kolejnym kroku przechodzimy do naszego panelu administracyjnego IdoSell. Wybieramy zakładkę Ustawienia -> Podatki i rozliczenia -> Integracja z KSeF -> Dodaj nową konfigurację.
Osobiście lubię na starym lub nowym panelu po prostu wpisywać w wyszukiwarkę "podatk" i wyszukuje szybciej to co potrzebuje.


Otworzy się okno dane dostępowe do KSeF. Kolejno powinniśmy wpisać NIP. Następnie mamy dwa moduły - Certyfikat "Uwierzytelnianie" oraz "Podpis linku". Odnoszą się one do przeznaczenia, które wybieraliśmy podczas generowania certyfikatu w KSeF.
Właśnie po to je wcześniej poprawnie nazywaliśmy, aby teraz nie musieć zgadywać który to który!
Podpis jest stosowany w momencie, gdy połączenie z KSeF nie jest możliwe, a potrzebujemy wystawić fakturę, natomiast uwierzytelnianie wtedy, gdy to połączenie jest aktywne.
Po dodaniu naszej konfiguracji możemy ją edytować i od nowa wgrać pliki uzupełniając te same pola lub sprawdzić poprawność połączenie pomiędzy KSeF, a IdoSell.

Jeśli w naszym panelu mam kilka sklepów możemy konfigurację ustawić indywidualnie dla każdego z nich osobno. Opcje jakie mamy do wyboru to:
Najlepiej przed wybraniem powyższych opcji należy skonsultować się z naszym księgowym lub doradcą podatkowym.

Jeżeli ten sam certyfikat lub ten sam KSeF mamy wpięty do innych sklepów lub programów na osobnym panelu np. inny sklep z osobnym panelem ale na tym samym NIP, to rekomendowane jest ustawienie innych przedrostków w numerach faktur. Opcja dostępna jest w panelu pod ścieżką Ustawienia -> Dokumenty sprzedaży (EDI) -> Ustawienia wydruków dokumentów sprzedaży.



Do Krajowego Systemu e-Faktur nie są wysyłane dokumenty, które nie powodują skutków prawnych tj.
W tym celu ponownie udajemy się do Ustawienia -> Dokumenty sprzedaży (EDI). W pierwszej kolejności zanim zaczniemy edytować szablon faktury, musimy sprawdzić, który z szablonów jest ustawiony jako domyślny. Opcję sprawdzisz klikając ponownie Ustawienia wydruków dokumentów sprzedaży. Znajdź opcje o nazwach:

Przypisane od nich szablony będziemy chcieli edytować. Wracamy ponownie do Dokumenty sprzedaży (EDI). Teraz znajdź zakładkę Szablony dokumentów sprzedaży (drukowanych i elektronicznych): Faktura VAT oraz Faktura VAT korygująca. Edycja obu z nich jest taka sama, dlatego przejdę tylko jedną opcję.

Teraz należy edytować domyślny szablon. Na dodanie kodu QR mamy 2 opcje, które opisałem poniżej.
Na początku w edycji zaawansowanej kopiujemy cały kod naszego obecnego domyślnego szablonu faktury i wklejamy do chatu z dowolnym modelem językowym.

Następnie tak samo kopiujemy cały kod dostępny w edycji zaawansowanej szablonu IdoSell faktury. Znajdziesz go na liście szablonów, nie można go edytować, dlatego musimy wybrać opcję "zobacz".

Jego zawartość także wklejamy do okna rozmowy z naszym AI.
Jeżeli chcesz coś dodatkowo zmienić w swoim szablonie faktury, możesz także wkleić dostępne zmienne w IdoSell. Znajdziesz je w widoku edycji dowolnego szablonu.

Następnie pozostało jedynie napisać odpowiedni prompt np. "Wkleiłem Ci oryginalny szablon faktury w IdoSell oraz mój indywidualny szablon faktury. Chciałbym, aby na końcu mojego szablonu znalazł się kod QR, analogicznie do IdoSell'owego szablonu." Więcej dowiesz się z materiału poświęconego modyfikacjom w szablonie z pomocą AI, gdzie również dużo pracujemy na zmiennych.
Jeżeli nie chcemy polegać na AI, możemy ręcznie przejść do edycji zaawansowanej domyślnego szablonu faktury generowanego przez IdoSell.

Następnie zjeżdzamy na sam dół edytora kodu, klikamy CTRL + F, czyli skrót odpowiedzialny za wyszukiwanie treści na stronie i wklejamy iai:if_ksef_number_available-begin. Na ekranie powinien pojawić się nam początek kodu, odpowiedzialnego za dodanie modułu KSeF do faktury. Musimy więc skopiować cały kod od tego momentu, aż do zamknięcia ostatniego </div>.

Teraz wystarczy wrócić do edycji zaawansowanej naszego szablonu, i wkleić skopiowany fragmentu kodu dokładnie przed zamknięciem ostatniego </div>. Po zapisaniu zmian, możemy wygenerować podgląd PDF, na którym powinien znaleźć się kod QR.
Poniżej wklejam dokładny fragment kodu który należy dodać do swojego szablonu.
[iai:if_ksef_qr_code_invoice_verification_available-begin]
<div style="width:100%; border-bottom:1px solid #000; margin:8px 0;"></div>
[iai:if_ksef_qr_code_invoice_verification_available-end]
<div style="font-size: 9px;">
[iai:if_ksef_number_available-begin]
<b>[iai:txt_ksef_check_prompt_label]</b><br />
[iai:txt_ksef_number_label]: <b>[iai:ksef_number]</b><br /><br />
[iai:if_ksef_number_available-end]
[iai:if_ksef_qr_code_invoice_verification_available-begin]
<table style="border-collapse: collapse; border: 0;">
<tr>
<td style="border:0; vertical-align: middle; padding-right:15px;">
<img src="[iai:ksef_qr_code_src_invoice_verification]" style="width:140px;" />
</td>
<td style="border:0; vertical-align: middle; font-size:8px;">
<b>[iai:txt_ksef_verification_title_label]</b><br />
<a href="[iai:ksef_url_invoice_verification]">
[iai:ksef_url_invoice_verification]
</a>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="border:0; font-size:8px; text-align:center;">
[iai:ksef_qr_code_description_invoice_verification]
</td>
<td style="border:0;"></td>
</tr>
</table>
<br />
[iai:if_ksef_qr_code_invoice_verification_available-end]
[iai:if_ksef_qr_code_certificate_verification_available-begin]
<table style="border-collapse: collapse; border: 0;">
<tr>
<td style="border:0; vertical-align: middle; padding-right:15px;">
<img src="[iai:ksef_qr_code_src_certificate_verification]" style="width:140px;" />
</td>
<td style="border:0; vertical-align: middle; font-size:8px;">
<b>[iai:txt_ksef_certificate_title_label]</b><br />
<a href="[iai:ksef_url_certificate_verification]">
[iai:ksef_url_certificate_verification]
</a>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="border:0; font-size:8px; text-align:center;">
[iai:ksef_qr_code_description_certificate_verification]
</td>
<td style="border:0;"></td>
</tr>
</table>
[iai:if_ksef_qr_code_certificate_verification_available-end]
</div>
[iai:if_ksef_qr_code_invoice_verification_available-begin]
<div style="width:100%; border-bottom:1px solid #000; margin:8px 0;"></div>
[iai:if_ksef_qr_code_invoice_verification_available-end]Code language: HTML, XML (xml)
Niezależnie jaką opcję wybierzemy, po wklejeniu naszego zmodyfikowanego kodu możemy sprawdzić podgląd naszej faktury i upewnić się, że na jej końcu znajdzie się kod QR.

Poniżej możesz pobrać bezpłatnie szablon faktury, w której
- została usunięta kolumna upust
- dodana kolumna PKWiU
- Ustawiony stały Podpis sprzedawcy, a nie osoby wystawiającej fakturę w panelu.
Otwórz przez dowolny edytor tekstu, wyszukaj "Imię Nazwisko" (wciśnij CTRL + F) oraz podmień na przykładowo godność prezesa firmy.
W celu wystawienia faktury do zamówienia wchodzimy w jego edycję w panelu i zjeżdżamy do sekcji Dokumenty -> Faktura VAT, a następnie klikamy przycisk "Wystaw"

Po wybraniu tej opcji powinniśmy otrzymać informację, iż faktura została wysłana do KSeF i oczekuje na przetworzenie.

Możemy ją wydrukować i przesłać do klienta, na ten moment została wystawiona w trybie offline. W momencie, gdy otrzymamy potwierdzenie od KSeF nasz komunikat zmieni się na następujący:

Pojawił się również wiersz Dostęp do faktury w KSeF, po kliknięciu którego zostaniemy przeniesieni na stronę rządową, gdzie znajdziemy informacje o fakturze.

Żeby na dokumencie dodać pole odbiorca obok nabywcy, należy w edycji zamówienia w sekcji Dane bilingowe wybrać opcję "inne dane na dokumentach sprzedaży".

Uwaga! Wystawionej już faktury nie możesz edytować, należy w takiej sytuacji wystawić fakturę korygującą.
Adnotacja "Odwrotne obciążenie" - adnotacja pojawia się w KSeF, jeśli spełnione są wszystkie poniższe warunki (w nawiasach podaję ścieżkę dostępu w panelu):
Zmienna w szablonie dokumentu sprzedaży, którą należy dodać:
[iai:if_reverse_charge_vat-begin]
<br /><br /><b>[iai:txt_reverse_charge_vat_label]</b>
[iai:if_reverse_charge_vat-end]Code language: HTML, XML (xml)
<br /> - nowa linia
<b> - pogrubienie

Aktualizacja 25.08.2026: Dostałem informacje od supportu IdoSell, że powyższa zmienna została wycofana i należy użyć zmiennej transaction_type_intra_begin oraz wpisać informacje które mają ustawiony typ transakcji WDT.
Jeżeli zauważyłeś inne błędy z integracją KSeF w IdoSell, powiadom mnie o tym dodając wpis na grupie społeczności IdoSell, a dodam je do tego artykułu ^^
Wielu właścicieli sklepów internetowych korzystających z platformy IdoSell (dawniej IAI-Shop) zastanawia się, czy można równocześnie prowadzić własne kampanie Google Ads, podczas gdy aktywna jest usługa Google Ads by IdoSell (IAI Ads). IAI Ads to zautomatyzowana usługa reklamowa oferowana przez IdoSell, która potrafi generować sprzedaż w modelu PLA/Google Shopping, kampanii tekstowych i remarketingu, jednak wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Pojawia się pytanie, po co i jak prowadzić własne kampanie na swoim koncie Google Ads równolegle z kampaniami IAI Ads, oraz czy to w ogóle dobre rozwiązanie. W niniejszym artykule rozwiejemy te wątpliwości ^^
Myślę, że większość czytelników bardzo dobrze zna usługę Google Ads by IdoSell, jednak dla nowych użytkowników przygotowałem szybki skrót. Google Ads by IdoSell (IAI Ads) to usługa automatycznego zarządzania kampaniami reklamowymi w Google, oferowana przez platformę IdoSell dla sklepów internetowych. Działa na zasadzie automatycznej optymalizacji kampanii Google Ads, w tym reklam produktowych (Google Shopping), tekstowych oraz remarketingowych. Użytkownicy IAI Ads ustalają maksymalny procent przychodu, który mogą przeznaczyć na reklamy, a system automatycznie zarządza stawkami i budżetem.
Uczciwie trzeba powiedzieć, że w przypadku niższych budżetów, zazwyczaj poniżej 5 000 zł netto miesięcznie, usługa może być bardzo dobrym rozwiązaniem. Prowizja jaką pobierze IdoSell za prowadzenie tak małego konta jest bezkonkurencyjnie tania i oszczędza sporo czasu, ponieważ wymaga minimalnego angażu w marketing sklepu. Jednakże istnieje kilka ważnych powodów, dla których właściciel sklepu powinien rozważyć uruchomienie własnych kampanii Google Ads równolegle z IAI Ads:

Wady i ograniczenia IAI Ads - Warto wspomnieć o kilku ograniczeniach usługi IAI Ads, które motywują do prowadzenia własnych działań:
(Czy możemy uzyskać dostęp do konta Google Ads?) Niestety nie istnieje taka możliwość, ponieważ korzystamy z globalnego multi-konta Klientów IdoSell, jednakże wszelkie dane przekazujemy Państwu w czasie rzeczywistym, poprzez panel kampanii wbudowany w panel administracyjny sklepu. Dodatkowo w przypadku chęci otrzymywania dodatkowych raportów, wystarczy skontaktować się z naszym działem wsparcia. - cytat pochodzi ze strony IdoSell, z ukrytej na dzień 21.10.2025 sekcji FAQ.

Aby w pełni zrozumieć, jak to możliwe, że jedna firma może mieć dwie różne kampanie produktowe na dwóch kontach Google Ads jednocześnie, musimy przyjrzeć się koncepcji CSS (Comparison Shopping Services), czyli usług porównywarek cenowych.
Wyobraź sobie, że Google Shopping to ogromny dom towarowy lub galeria handlowa online, gdzie na wystawach prezentowane są produkty wielu sklepów. Dawniej Google chciało być jedynym zarządcą tej galerii – sklepy musiały “wynajmować wystawę” wyłącznie od Google. Unia Europejska jednak wymusiła otwarcie tej przestrzeni dla innych porównywarek cen – czyli niezależnych podmiotów, które też mogą urządzać witryny ze swoimi ofertami. Teraz w tej samej galerii Google Shopping masz różne “stanowiska”: jedno od Google, inne od Ceneo, inne od IdoSell, Kelkoo lub nasz autorski IdoMods CSS. Każde z nich może wystawić produkt Twojego sklepu.
Technicznie wygląda to tak, że każda usługa CSS zakłada własne konto Merchant Center dla sprzedawcy i stamtąd wysyła ofertę produktu na aukcję reklamową. Gdy klient wpisze zapytanie w Google i pojawią się reklamy produktowe, Google zdecyduje, które oferty wyświetlić. Może się tam znaleźć Twój produkt przesłany przez CSS A albo przez CSS B, a czasem dwa różne produkty przez oba CSS jednocześnie. Każda oferta zawiera informację “Przez: [nazwa CSS]” – to tak, jak podpis pod witryną sklepową, kto ją udostępnił. Po kliknięciu klient i tak trafia do Twojego sklepu, więc dla kupującego różnica jest niewielka.

Google dopuściło formalnie korzystanie z kilku CSS równocześnie, właśnie po to, by zwiększyć konkurencyjność i dać sklepom szansę na więcej ekspozycji. Ważne jest to, że wszystkie CSS działają na równych zasadach aukcji – Google nie faworyzuje swojego (Google Shopping) względem innych. Wręcz przeciwnie, stara się je wyrównać, oferując brak opłat technologicznych dla zewnętrznych CSS, dlatego teoretycznie kliknięcia są tam niższe.
Czy równoczesne reklamowanie tego samego sklepu internetowego na dwóch różnych kontach Google Ads to dobry pomysł? W branży marketingu internetowego opinie są podzielone i zależą od kontekstu. Rozważmy najpierw, co to właściwie oznacza i z czym się wiąże:
Jednym z celów równoległego prowadzenia kampanii własnych jest zazwyczaj ostateczne przejęcie sterów – czyli sytuacja, w której to Twoje konto Google Ads generuje większość (albo całość) ruchu i sprzedaży, a usługa IAI Ads staje się zbędna. Jak osiągnąć to płynnie, nie narażając wyników sklepu na załamanie?


Jeśli rozważać przejście z reklam IAI Ads na własne konto reklamowe Google Ads i masz więcej pytań skontaktuj się z nami!
Zastanawiasz się, ilu klientów dodaje produkty do koszyka, ale ostatecznie nie finalizuje zakupów? Niestety IdoSell nie udostępnia danych na temat ilości porzuconych koszyków lub ich współczynnika. Z pomocą przychodzą nam zewnętrzne narzędzia analityczne, my skupimy się na najpopularniejszym z nich - Google Analytics 4. W GA4 możesz to łatwo sprawdzić - wystarczy kilka prostych kroków, by stworzyć własny raport i zobaczyć, jak wygląda sytuacja w Twoim sklepie IdoSell.
Zanim zaczniesz analizować porzucone koszyki, sprawdź, czy Google Analytics 4 jest poprawnie skonfigurowany w Twoim panelu IdoSell.
Jeśli dopiero zaczynasz z GA4, polecam nasz poradnik, w którym krok po kroku pokazujemy, jak połączyć konto Google z Twoim sklepem.
Zaloguj się do swojej usługi na analytics.google.com. W menu po lewej stronie wybierz Eksplorowanie, a następnie kliknij Pusty, aby rozpocząć tworzenie własnego raportu.


Dodaj wymiar: Miesiąc (kategoria: Czas)

Kliknij Potwierdź, aby zapisać zmiany.
Dzięki wymiarowi miesiąca możesz analizować, jak wskaźnik porzucania koszyków zmienia się w czasie.
Teraz musimy określić sposób metody naszego raportu. Wybierz opcję “Eksploracja ścieżki”.

Następnie określamy sposób wizualizacji. Polecam wybranie opcji “Ścieżka na wykresie liniowym”.

Kiedy to mamy za sobą dodaj dwa interesujące nas kroki, czyli

Po dodaniu kroków klikamy “Zastosuj”. Teraz zostało nam jedynie dodać Podział, aby móc zobaczyć jak w czasie zmienia się współczynnik porzuceń.

Alternatywnie możemy udział podziału “Sesja – źródło / medium”, natomiast wtedy musimy ręcznie wybierać każdy miesiąc w zmiennych raportu.
Na koniec wybierz odpowiedni zakres dat — najlepiej obejmujący kilka miesięcy, by zobaczyć szerszy trend.

Gotowy raport wygląda następująco. Pod wykresem liniowym znajdziesz krok 1 dodania do koszyka oraz pod nim numery odpowiadające kolejny miesiącom w zależności od zakresu dat np. 11 - listopad. Nas interesuję współczynnik porzuceń, mówiący nam ile procent aktywnych użytkowników dodających do koszyka, nie realizuje zakupu i go porzuca. W zależności od branży te wartości mogą się nawet drastycznie różnić, przykładowy raport zamieszczam poniżej:

Nadaj raportowi własną nazwę, np. Porzucenia koszyków, aby łatwo wrócić do niego w przyszłości.

Wszystkie utworzone raporty znajdziesz w zakładce Eksploracja, w formie listy dostępnych eksploracji.

Na takie pytanie ciężko odpowiedzieć jednoznacznie bez znajomości branży sklepu, procesu zakupowego klienta oraz dokładnych danych dot. ruchu. Natomiast poniżej znajdziesz mniej lub bardziej oczywiste sposoby oraz narzędzia na poprawę współczynnika porzuconych koszyków.
Zanim sięgniesz za płatne narzędzia zewnętrzne zajrzyjmy do panelu. Wykorzystajmy to co IAI oferuje nam w ramach pakietu, czyli wiadomości triggerowane. Do modułu w panelu dostaniesz się przez ścieżkę Marketing -> Automatyzacja marketingu -> Wiadomość wysłana po opuszczeniu koszyka bez złożenia zamówienia. Opcji konfiguracji kampanii nie ma zbyt wiele więc nie będę się rozpisywał, ale warto wypróbować ten moduł.

W zależności od naszej strategii marketingu warto rozejrzeć się za możliwościami remarketingu w tych kanałach sprzedaży. W tym celu najlepiej będzie skonfigurować dynamiczne grupy odbiorców oparte o zdarzenia np. osoby, który wykonały zdarzenie “add_to_cart” w ostatnich 30 dniach, wykluczając tych, którzy w wykonali zdarzenie “purchase” w tym samym okresie. Okres czasu jest uzależniony od wielkości grupy odbiorców jaką uda nam się uzyskać w Google lub Meta Ads, aby nie były zbyt małe.
Najszybszym sposobem będzie dodanie grupy przez GA4, a następnie import do połączonego konta Google Ads. W pierwszej kolejności upewnij się, że konta są połączone. Kliknij kolejno Administracja -> Połączenia usług -> Połączenia z Google Ads. Poniżej zrzut ekranu połączenia.

Upewnij się również, czy opcja “Włącz reklamy spersonalizowane” jest aktywna. To ona odpowiada za import listy odbiorców do Google Ads. Wystarczy kliknąć w nazwę konta reklamowego.

Następnie przechodzimy do stworzenia listy odbiorców. W tym celu dalej w zakładce Administracja wybieramy Wyświetlanie danych -> Odbiorcy -> Nowi odbiorcy. Oczywiście nic nie szkodzi sprawdzić czy nie mamy utworzonej już wcześniej listy, wtedy tylko zweryfikuj czy masz poprawną konfigurację klikając trzy kropki obok listy -> Edytuj.

Możesz wybrać gotowy wzorzec grupy “Użytkownicy, którzy porzucili koszyk” lub stworzyć niestandardową listę odbiorców. Ja wybiorę opcję drugą w razie gdyby w Twoich sugestiach nie pojawiła się taka możliwość.


W zasadzie natychmiast grupa zostanie dodana do naszego konta reklamowego w Google Ads. Znajdziemy ja w Narzędzia -> Zasoby wspólne -> Zarządzanie odbiorcami.

Segmentu odbiorców możemy użyć jako sygnału dla kampanii Performance Max lub do remarketingu w display’u. Tutaj wiele zależy od naszej struktury kampanii, komponentów jakich używamy oraz pomysłu jaki mamy na te porzucone koszyki.
Aby utworzyć segment odbiorców w Meta Ads musimy w pierwszej kolejności przejść z widoku kampanii do odbiorców.

Zanim przejdziemy do tworzenia nowej grupy mamy dwie możliwości. Utworzenie grupy odbiorców opartej o witrynę lub katalog. Nie wchodząc w szczegóły opcją lepszą dla e-commerce będzie wybranie katalogu, ponieważ da to możliwość reklamom dynamicznym wyświetlania użytkownikowi rekalmy z produktami, które realnie oglądał. Aby remarketing dynamiczny zadziałał, Twój Piksel musi poprawnie przekazywać parametr content_ids (lub skus) w zdarzeniach AddToCart i Purchase, a te ID muszą się w 100% pokrywać z ID w katalogu Idosell.

Teraz przechodzimy do konfiguracji grupy. W pierwszej kolejności wybierz katalog jakiego używasz. Zestaw produktów - polecam wybranie opcji Wszystkie produkty, z tego poziomu nie chcemy ograniczać klientowi wyboru. Wybierz opcję, uwzględnij osoby, które spełniają WSZYSTKIE kryteria. Uwzględniamy osoby, które dodały produkty z Twojego zestawu produktów do koszyka, retencja np. 30 dni. Klikamy wyklucz osoby, które kupiły produkty z Twojego zestawu produktów, retencja taka jak w przypadku dodań do koszyka. Nazywamy grupę i klikamy Utwórz.

Teraz możesz wykorzystać grupę w kampanii remarketingowej, najlepiej z użyciem katalogu, aby reklama dynamiczna mogła zadziałać 🙂
Niezależnie od platformy zdarza się, że chcemy dodatkowo symbolicznym kodem rabatowym zachęcić klienta do powrotu na koszyk. Naturalnie warto to zakomunikować w grafice reklamy jednak IdoSell umożliwia nam duże ułatwienie tego procesu. Z reguły z poziomu kampanii lub reklamy możemy dodać URL, na który kierujemy ruch. To daje nam możliwość dać użytkownikowi gotowy URL zawierający już automatycznie kod rabatowy wpisany w URL za pośrednictwem parametru discount_code.
Użycie w adresie URL atrybutu discount_code. Dzięki temu klient po kliknięciu w link od razu otrzyma kod rabatowy i nie będzie musiał szukać strony ani przepisywać kodu ręcznie. Rozwiązanie to będzie bardzo wygodne w przypadku wykorzystania kodów rabatowych w elektronicznych materiałach marketingowych, np. kampaniach newsletterowych. Żeby umożliwić swoim klientom aktywację kodu KOD_RABATOWY za pomocą linku, wystarczy, że do adresu swojej konkretnej podstrony dodasz na końcu parametr ?discount_code=KOD_RABATOWY. Cytat z dokumentacji IdoSell.
Jeśli wiemy, że marketingowo zaopiekowaliśmy temat porzuconych koszyków to kolejna możliwa optymalizacja znajduje się na samej stronie. Microsoft Clarity pozwala nam m. in. na odtworzenie sesji użytkowników na naszej stronie oraz zdobycie innych danych do analizy tego dlaczego potencjalnie użytkownicy porzucają koszyki. Obecnie integracja GA4 nie umożliwia prostego importu segmentu do Clarity, ale obejdziemy to tworząc filtr samemu.
Na stronie głownej projektu (Dashboards) kliknij przycisk Filters.

W zakładce Product -> Purchases wybieramy wartość “No”, dzięki temu wykluczymy kupujących.

Następnie w zakładce User actions -> Smart events wybieramy “Add to cart”, co pozwoli wyfiltrować osoby dodające do koszyka.

Teraz możemy wybrać już tylko zakres dat na samej górze np. 30 dni i kliknąć apply.

Aby zapisać ten widok na przyszłość musimy kliknąć opcję Save as segment. Następnie widok będziemy mogli odtworzyć w opcji Segments:

Najlepiej nazwać go charakterystycznie np. Porzucone koszyki.

Teraz możesz analizować dane oraz sesje jedynie użytkowników porzucających koszyk!
Po publikacji filmu, na grupie Facebook, gdzie możesz otrzymać darmowe wsparcie z zakresu IdoSell, pojawił się komentarz od Łukasza z DataOrganizer. Zachęcamy właścicieli innych narzędzi analitycznych do kontaktu, co pozwoli nam w przyszłości zrobić odpowiednie porównanie dostępnych usług na rynku dla sklepów na IdoSell! Materiał nie jest sponsorowany ^^ Poniżej znajdziesz krótki video tutorial z przeglądu porzuconych koszyków w DataOrganizer, który pobiera dane z Google Analytics 4, jednak w inny sposób podchodzi do wyświetlania tych danych i podejmowania dalszych decyzji.
Dzięki niestandardowemu raportowi w Google Analytics 4 możesz dokładnie sprawdzić, jak często klienci porzucają koszyki w Twoim sklepie IdoSell. Dodatkowo poznałeś kilka praktycznych sposób na rozwiązanie tego problemu w Google/Meta Ads oraz Microsoft Clarity.
Działania, które realnie obniżą współczynnik porzuconych koszyków na naszym sklepie to idealny przykład tego jak bez zwiększania budżetów reklamowych, podnieść sprzedaż naszego sklepu.
Płacisz za kampanie produktowe, a mimo to konkurencja regularnie wyświetla się wyżej i sprzedaje więcej? Wbrew pozorom przyczyna często nie leży w budżecie ani w ustawieniach kampanii, tylko w danych o produktach, które Twój sklep wysyła do Google. Dobra wiadomość jest taka, że jako właściciel lub manager sklepu IdoSell masz na nie pełny wpływ - bez dotykania Google Ads i bez pomocy agencji. W tym materiale dowiesz się jakimi obszarami możesz się zająć, aby bez zwiększania budżetu poprawić wyniki z reklam!
Jak poprawić wyniki reklam produktowych w Google Ads? Zanim przejdziemy do sedna, musimy wyraźnie zaznaczyć dwa istotne fakty:
Wyobraź sobie sklep na ruchliwej ulicy (Google). Reklama produktowa to wystawa sklepowa w witrynie (produkt + zdjęcie + etykieta z ceną). Agencja kupuje „miejsce na ulicy” (bid), ale to wystawa i produkt (opis, zdjęcie, opinie, cena, dostępność) decydują, czy przechodzień wejdzie do środka i kupi. Nawet najlepsze „miejsce” (wysoki budżet) nie pomoże, jeśli wystawa jest nieczytelna, brakuje cen, zdjęcia są złej jakości lub nie ma żadnych opinii.
Ta analogia pokazuje rolę właściciela sklepu: on w zasadzie projektuje wystawę — i tu ma realny wpływ na skuteczność reklam.
Google uruchamia aukcję za każdym razem, gdy użytkownik wykonuje zapytanie lub gdy kontekst wywołuje wyświetlenie produktu. Decyzja o tym, który produkt pokaże się i w którym miejscu, opiera się na kilku elementach:
Kampanie Google Ads kojarzą się ze słowami kluczowymi od lat. Sprawa nie jest na tyle oczywista w przypadku kampanii produktowych - tam słowa kluczowe nie są ustawiane ręcznie przez marketera tworzącego kampanię!
"Do określenia sposobu oraz miejsca wyświetlania reklam produktowych używamy danych produktów z konta Merchant Center, a nie słów kluczowych. Dane produktów przesłane na konto Merchant Center zawierają informacje o wyrobach, które sprzedajesz. Wykorzystamy je podczas dopasowywania zapytania użytkownika do reklam, aby wyświetlić najtrafniej dopasowane produkty." Dowiedz się więcej o dopasowaniu reklam produktowych.
Teraz, wiedząc lepiej, jak działa algorytm oraz system aukcji w Google Ads możemy przejść do elementów optymalizacji kampanii produktowych bez wprowadzania zmian w kampaniach. Warto zaznaczyć bardziej w kategorii ciekawostki, że według nieoficjalnych informacji Google może modyfikować atrybuty produktu wyświetlane reklamie, aby poprawić jakość reklamy np. zmienić tytuł na inny niż ten, który przesłaliśmy w feedzie.
Tytuł jest jednym z głównych atrybutów, które Google dopasowuje do zapytań — wpływa na wyświetlenia i CTR. Google zaleca, by tytuł dokładnie opisywał produkt widoczny na stronie. Unikajmy stosowania dużych liter oraz niestandardowych symboli, z reguły Google i tak odrzuci taki produkt. Polecamy wykorzystać pełne 150 znaków, bo słowa kluczowe zawarte w tytule służą potem do dopasowania do zapytania użytkownika. Pierwsze 70 znaków jest widoczne dla użytkownika, tutaj najlepiej zamieścić informację, czym jest dany produkt jest oraz inne ważne informacje.
W IdoSell zmiana tytułu do banał, dlatego podpowiem, jak zmienić tytuł produktu, ale tylko w reklamach Google Ads, pozostawiając go nienaruszonym na stronie. Podczas edycji produktu należy w zakładce opisy dodać nowy opis:

Opis wybieramy dla Google Shopping Polska lub dla innej dowolnej porównywarki, dla której chcemy zmienić tytuł. Na start możemy skopiować opis domyślny i edytować nazwę towaru dla tego "języka".
Opis, podobnie jak tytuł, jest jednym z atrybutów wpływających na dopasowanie reklamy do zapytania użytkownika. Różnicą jest oczywiście maksymalna ilość znaków w ilości 5000 znaków oraz to, że opis nie jest bezpośrednio wyświetlany w reklamie produktu - chociaż może się to kiedyś zmienić ^^ Niemniej warto zadbać o poprawny opis towaru.
Google używa parametrów do dopasowania produktów do zapytań (np. „buty rozmiar 42 skóra”) - pozwala to jeszcze lepiej dopasować reklamę do zapytania użytkownika. Jeśli w przypadku naszego produktu są one istotne - warto je uzupełniać. Przykładowe późniejsze zastosowania parametrów:
Produkty z prawidłowymi identyfikatorami (GTIN/EAN) często mają lepsze dopasowanie i wyświetlanie (szczególnie przy markowych produktach). Brak GTIN może ograniczyć widoczność w niektórych zapytaniach, co patrząc na nasze konta, jest jednym z najczęstszych komunikatów, jaki otrzymujemy z Google Merchant Center 😅
Dodatkowo, uzupełniając kody GTIN/EAN otrzymujemy dostęp do raportów w GMC, dzięki którym możemy porównać niektóre parametry np. uśrednioną cenę względem naszej konkurencji wyświetlającej reklamy w Google!
Obraz produktu jest obowiązkowym czynnikiem wpływającym na CTR; zdjęcie to często pierwszy element przyciągający uwagę w Google Shopping. W domyślnym feedzie IdoSell dla Google Ads grafika produktu, jaka będzie wyświetlana w naszej reklamie to pierwsze zdjęcie z galerii zdjęć produktu. Istnieje jednak możliwość edycji tego poprzez sterownik w pliku produktowym - podczas współpracy z reguły pobieramy "Zdjęcie bez tła".
Gwiazdki i liczbę opinii widoczne w wynikach (Product Ratings) i reklamach wpływają na CTR i konwersję, oczywiście nie zawsze w sposób spektakularny, jednak znacznie lepiej jest mieć je aktywowane. W IdoSell aktywacja opinii konsumenckich jest dosyć prosta. Pamiętajmy, że opinie o których mówimy w kontekście reklam to nie sklepowe opinie na karcie produktu, a zweryfikowane przez Google opinie w ramach integracji Google Shopping opinie konsumenckie. Opinie z Trusted Shops również wliczają się w opinie wyświetlane w reklamie pod warunkiem otrzymania 150 opinii z oceną powyżej 3,5 gwiazdek.
Nie możemy reklamować naszego produktu podwójnie w Google, jednak ciekawym sposobem na częściowe obejście tego ograniczenia i zajęcie większej powierzchni reklamowej są zestawy. Poza łączeniem kilku produktów w jeden warto przemyśleć także drobne gratisy, które niekiedy kosztują grosze, a potrafią przeciągnąć uwagę użytkownika oraz zwiększyć szansę na wyświetlenie tego samego produktu nawet kilka razy.
Choć może wydawać się to oczywiste, istotnym czynnikiem mających wpływ na efektywność reklam jest po prostu cena. W przypadku tego atrybutu warto skupić się na 2 faktach:
Jak widzisz, skuteczność reklam produktowych to nie tylko budżet i ustawienia kampanii - to przede wszystkim jakość danych, które Twój sklep codziennie wysyła do Google. Tytuły, opisy, parametry, kody EAN, zdjęcia, opinie czy konkurencyjna cena działają jak wystawa sklepowa: to one decydują, czy użytkownik kliknie właśnie w Twój produkt. Najlepsze jest to, że każdy z tych obszarów poprawisz samodzielnie w panelu IdoSell, a efekty zobaczysz bez wydawania ani złotówki więcej na kliknięcia. Zacznij od jednego elementu - na przykład tytułów bestsellerów - a algorytm Google szybko odwdzięczy się lepszymi wynikami.

Przemysław Kuś z IdoMods.pl
Kliknij, podaj swój numer i oddzwonię